Najpierw jednak poprosili sędziów o opinię, czy przelew dokonany przez Elektrim narusza zakazy, które ustanowił sąd upadłościowy na wniosek ET. - Nie wiedząc, jaka jest skuteczność wpłaty, nie możemy zająć stanowiska i stwierdzić, czy podtrzymujemy wniosek o upadłość Elektrimu - mówił Jan Ciećwież, pełnomocnik LDT. Prawnicy ET domagali się, aby sąd wypowiedział się w tej kwestii tego samego dnia. Twierdzili, że Elektrim naruszył zabezpieczenia ustanowione przez sąd 2 października, i podtrzymali wniosek o jego upadłość i likwidację. Prawnicy Elektrimu przypomnieli jednak, że kilka dni potem sąd uchylił zabezpieczenie zakazujące spółce dysponowania udziałami w Polskiej Telefonii Cyfrowej. Sąd rozwiał wątpliwości powiernika. - Nie chodziło o zakaz spłaty wierzycieli - stwierdziła sędzia Ewa Fiedorowicz. Przypomniała też, że sąd odrzucił wniosek ET o dodatkowe zabezpieczenie w postaci zakazu dysponowania środkami pieniężnymi.
Po tym oświadczeniu pełnomocnicy LDT wycofali wniosek o upadłość i wnieśli o umorzenie sprawy. Poparli ich mecenasi wynajęci przez Elektrim.
Będą procesy o aport
ET, który również domagał się upadłości Elektrimu, zaprotestował: - Nie może być tak, że Elektrim objął udziały w Elektrimie Telekomunikacji za darmo - mówił jeden z prawników ET. Chodzi o aport w postaci udziałów Ery, którym Elektrim miał zapłacić za nowo utworzone udziały w ET kilka lat temu. ET i Vivendi uważają, że skoro (jak stwierdził Trybunał Arbitrażowy w Wiedniu w 2004 roku) Elektrim nieskutecznie wniósł udziały operatora komórkowego do ET, to jest winien tej spółce blisko 9 mld zł.
W piątek sąd upadłościowy nie uznał tej wierzytelności i oddalił wniosek ET. Sędzia E. Fiedorowicz mówiła, że aby ogłosić bankructwo przedsiębiorstwa, potrzebna jest pewność, że dług istnieje, a w tym przypadku sąd ma wątpliwości. Wierzytelność jest przedmiotem sporów prawnych między Elektrimem a ET i Vivendi.
Dlatego piątkowe zwycięstwo giełdowej spółki nie kończy sporów prawnych o Erę z Vivendi i ET. Nie jest to też koniec jej spotkań z obligatariuszami. - Mamy nadzieję, że spłata kwoty głównej otwiera nowy rozdział w stosunkach Elektrimu z wierzycielami i w przypadku płatności końcowej, która jest częścią obligacji, nie będzie potrzeby stosowania środków prawnych do egzekwowania roszczeń - stwierdził rzecznik posiadaczy obligacji.