Dużym wahaniom podlegał kurs banku Millennium podczas poniedziałkowych notowań, pierwszych od czasu ogłoszenia przez portugalski Banco Comercial Portugues (BCP) wezwania do sprzedaży 16 proc. akcji warszawskiej spółki. Na początku dnia kurs otworzył się na poziomie 7,1 zł, o blisko 7 proc. niższym niż na zamknięciu piątkowej sesji giełdy (7,62 zł). Cena z wczorajszego otwarcia była też niższa o 20 groszy niż ta, po jakiej Portugalczycy ogłosili w piątek wezwanie (7,3 zł).
W ciągu dnia kurs jednak systematycznie odrabiał straty z początku sesji, by po południu wspiąć się nawet do poziomu 7,8 zł. To prawie o 8 proc. więcej niż w portugalskim wezwaniu. Z kolei na zamknięciu akcje Millennium kosztowały już tylko 7,3 zł, czyli dokładnie tyle, co cena w ogłoszonym przez BCP wezwaniu, a wartość obrotów w całym dniu przekroczyła 7 mln zł.
- O ile nie powinien dziwić spadek kursu Millennium na początku poniedziałkowych notowań, o tyle późniejsze odbicie powyżej ceny wezwania jest już nieco zaskakujące. Trudno powiedzieć, na co liczą inwestorzy. Prawdopodobnie przewidują, że w wezwaniu i tak nie sprzedadzą wszystkich akcji, liczą więc na późniejszy dalszy wzrost kursu - uważa Andrzej Powierża, analityk DM PKO BP.
Portugalczycy, którzy kontrolują dokładnie połowę wszystkich akcji Millennium, na początku ubiegłego tygodnia dostali zgodę Komisji Nadzoru Bankowego na zwiększenie swojego zaangażowania w banku do 66 proc. Wywołało to wzrost kursu akcji spółki w nadziei na ewentualną atrakcyjną cenę w wezwaniu. W rzeczywistości okazała się ona najniższa z możliwych.