Jednym z głównych źródeł przychodów Ruchu są prowizje, które spółka pobiera za kolportaż prasy. Przygotowując się do wejścia na giełdę, zarząd firmy nie zaprzeczał, że będzie dążył do podwyższenia opłat za usługi kolporterskie świadczone na rzecz wydawców.
Dziś Adam Pawłowicz, prezes Ruchu, zamiast mówić o podnoszeniu stawek, woli mówić o rozmowie stron. - Będziemy przeglądać umowy i dążyć do zmiany tych, które odbiegają od obowiązujących warunków - zapowiedział. Dodał, że efektów przeglądu nie uwzględniono w planach finansowych na ten rok.
- Ruch będzie musiał poszukać nowych źródeł przychodów i możliwości zmniejszenia kosztów. Niewykluczone że ta polityka dotknie także cen za kolportaż - przypuszcza tymczasem Jerzy Hoffmann, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy, reprezentującej większość wydawnictw prasowych.
Uważa za prawdopodobne to, że Ruch sięgnie do kieszeni firm wydawniczych, tym bardziej że ceny gazet i czasopism nie rosną. - Ceny dzienników zostały zamrożone na poziomie 1-1,5 zł. W przypadku tygodników sądzę, że jest to ok. 4,5 zł - wskazał J. Hoffmann. Według niego, średnia marża kolportera to dziś około 32 proc. - Staje się wyższa, gdy w grę wchodzi dystrybucja nowych tytułów. Szacuję, że sięga wówczas 44-50 proc. Są też ceny związane z dystrybucją prasy z gadżetami. Te mają charakter okazjonalny - dodał.
W połowie 2006 r. przychody Ruchu z kolportażu wyniosły 780,07 mln zł i stanowiły 39,02 proc. łącznej sprzedaży. To nieco mniej niż w całym 2005 r. Wtedy było to 40,7 proc.