Reklama

Stopy rosną, ale nie u wszystkich

Podwyżki stóp w NBP nie zawsze przekładają się na wzrost oprocentowania depozytów w bankach komercyjnych

Publikacja: 29.06.2007 08:08

Po środowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej banki zastanawiają się nad podniesieniem oprocentowania depozytów. Jako pierwszy o niewielkiej podwyżce odsetek poinformował Bank Pocztowy. Poprzednio tylko część banków zareagowała na decyzję rady.

Niektórzy podnoszą

Bank Zachodni, który należał do najszybszych, podniósł oprocentowanie depozytów w niespełna dwa tygodnie po kwietniowej podwyżce stóp. Na podwyżki zdecydował się wówczas szybko również ING Bank Śląski. - Patrząc historycznie, decyzje RPP dość szybko znajdowały odzwierciedlenie w naszej ofercie - podkreśla Piotr Utrata, rzecznik banku.

Zarówno mBank, jak i MultiBank (należące do BRE Banku) podniosły ostatnio oprocentowanie lokat i rachunków oszczędnościowych. Maciej Witkowski z mBanku dodaje, że każda decyzja Rady o podniesieniu stóp spotka się z odpowiednią reakcją ze strony banku.

Nie ma automatu

Reklama
Reklama

Posiadające najwięcej depozytów PKO BP nie znalazło uzasadnienia dla podwyżki oprocentowania. Teraz rzecznik Marek Kłuciński zapowiada, "szczegółową analizę" zmiany stóp przez RPP. Po kwietniowej podwyżce na zmiany oprocentowania nie zdecydowały się również BGŻ, Handlowy czy Raiffeisen.

Bankowcy mówią, że zmiany stóp NBP są ważnym, lecz nie jedynym czynnikiem kształtującym politykę w zakresie oprocentowania depozytów. - Tu nie ma automatu - mówi Robert Moreń z Banku Pekao. - Analizujemy sytuację na bieżąco i staramy się dostosować do rynku - dodaje.

Poza tym wyższe oprocentowanie depozytów mogłoby odciągnąć klientów lokujących w funduszach inwestycyjnych.

Jak tłumaczy Marek Kłuciński, rzecznik PKO BP, bank nie podwyższył oprocentowania standardowych depozytów terminowych, mając na uwadze realizowaną politykę wdrażania czasowych, atrakcyjnych cenowo dla klienta, lokat depozytowych, sprzedawanych w powiązaniu z funduszami inwestycyjnymi.

Co z kredytami?

W przeciwieństwie do deponentów, kredytobiorcy szybko odczują podwyżkę stóp NBP. Większość kredytów złotowych oprocentowana jest według stóp indeksowanych do stawki WIBOR, która rosła jeszcze przed podniesieniem stóp oficjalnych.

Reklama
Reklama

Podwyżki oprocentowania mogą dotknąć osoby spłacające kredyty konsumpcyjne - pożyczki gotówkowe albo zadłużenie na kartach kredytowych. Ich oprocentowanie jest ustalane często niewiele poniżej pułapu wynikającego z tzw. ustawy antylichwiarskiej. Ten pułap to czterokrotność stopy lombardowej NBP, która również została podniesiona i wynosi teraz 6 proc. W efekcie górna granica oprocentowania podniosła się do 24 proc.

Kto rządzi na rynku depozytowym?

Największy wpływ na to, co dzieje się z oprocentowaniem depozytów, mają te banki, które posiadają największe "nadwyżki" lokat - gdzie wartość depozytów w największym stopniu przekracza wartość udzielonych kredytów. Te wolne środki są lokowane na rynku - odpożyczane innym bankom.

Banki, które mają największe zapasy gotówki, mogą podnosić lub obniżać oprocentowanie depozytów z dużym opóźnieniem wobec zmian stóp oficjalnych banku centralnego. Nie jest to jednak żelazna reguła. Od pewnego czasu posiadaczem największych nadwyżek depozytów w sektorze jest ING Bank Śląski. W końcu marca (to ostatnie dostępne dane) miał ulokowane na rynku finansowym blisko 11 mld zł. ING BSK był równocześnie jedną z pierwszych instytucji, które zdecydowały się na podniesienie własnych stawek po podwyżce stóp oficjalnych, dokonanej w kwietniu przez Radę Polityki Pieniężnej.

Po blisko 8 mld zł nadwyżek miały w końcu trzy banki: tradycyjnie największy bank depozytowy, czyli PKO BP, a także Pekao i Bank Gospodarstwa Krajowego. Ten ostatni zawdzięcza swoją mocną pozycję temu, że za jego pośrednictwem wolne środki na rynku lokuje Ministerstwo Finansów. Na BGK przypada ponad połowa z kilkunastomiliardowej "poduszki płynnościowej" resortu.W sektorze bankowym nie brakuje jednak i takich graczy, którzy mają znacznie więcej kredytów niż depozytów. Te banki muszą pożyczać pieniądze na rynku międzybankowym. Na ogół szybciej dostosowują swoje stawki do zmieniających się oficjalnych stóp procentowych.

W grupie "niedopłynnych" są takie banki, jak Millennium czy BRE Bank, gdzie przyrost depozytów nie nadąża za wzrostem akcji kredytowej. Są tu jednak i takie banki, które nie zajmują się działalnością depozytową - kredyty finansują wyłącznie na rynku finansowym. Przykładem takiej instytucji jest Santander Consumer Bank.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama