Aż o 12,5 proc., do 236,5 zł, wzrosła wczoraj cena akcji Pepeesu. Tak inwestorzy zareagowali na doniesienia z walnego zgromadzenia spółki, które przegłosowało m.in. wykup 340 tys. akcji po 270 zł oraz split 1 do 100.

Tak więc akcjonariusze otrzymają aż 91,8 mln zł ze 126 mln zł, jakie Pepees zarobił na sprzedaży Browaru Łomża duńskiemu Royal Unibrew. Liczba papierów zmniejszy się o ponad jedną czwartą, do 830 tys. Wykup odbędzie się w formie wezwania. Jeżeli chętnych do sprzedaży posiadanych walorów będzie więcej, niż wynosi limit, to nastąpi redukcja zapisów i przydział proporcjonalny. Nie ma natomiast obowiązku odsprzedaży choćby części posiadanego pakietu. Inicjatorem buy backu był BBI Capital NFI. Jednak ani ta firma, ani żaden ze znaczących udziałowców nie zadeklarowali wczoraj, że będą próbować sprzedać wszystkie akcje i opuścić spółkę.

Decyzja o przeznaczeniu prawie całej gotówki na wypłatę dla akcjonariuszy na pewno nie jest po myśli zarządu Pepeesu, który od ub.r. pracuje nad koncepcją i realizacją nowej strategii. Obejmuje ona głównie inwestycje w nowoczesną fabrykę skrobi modyfikowanych i skrobi zbożowych oraz instalację do produkcji bioetanolu. Według ostatnich szacunków prezesa Andrzeja Kiełczewskiego, potrzeba na to około 90 mln zł. Tymczasem po buy backu firmie zostanie zaledwie 15-20 mln zł. Dodatkowo około 28 mln zł spółka ma szansę otrzymać od Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wniosek o dotacje będzie rozpatrywany we wrześniu.

Brakujące środki zarząd Pepeesu chce pozyskać od banków. Nie powinno być z tym problemów, bo spółka nie jest w ogóle zadłużona. Jak zaznacza prezes Kiełczewski, przy korzystaniu z kredytów efektywność inwestycji będzie znacznie mniejsza. Od dawna mówi się też o możliwości wejścia zagranicznego inwestora branżowego. Według naszych informacji, rozmowy z potencjalnym kupcem są ciągle prowadzone.