Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 03.09.2007 08:15

Wprawdzie tydzień ma pięć dni, ale dziś skupimy się głównie na tym

ostatnim, czyli piątku. To właśnie tego dnia miały miejsce dwa

wystąpienia, które potencjalnie mogły wpłynąć na sytuację na rynkach

finansowych, a więc i również na naszej giełdzie. Oba wystąpienia miały

miejsce w USA. Oba były wyczekiwane z niecierpliwością. Tylko jedno z nich

Reklama
Reklama

stało tematem poważnych rozważań, a drugie pozostawiło po sobie kilka

komentarzy.

Mowa oczywiście o wystąpieniu Prezydenta G. Busha oraz wystąpieniu szefa

amerykańskiego banku centralnego (nazwijmy tak umownie tamtejszy system

rezerwy federalnej) B. Bernanke. Z oboma wiązano pewne nadzieje. Po

pierwszym oczekiwano pojawienia się jakiegoś konkretnego planu pomocy

Reklama
Reklama

osobom mającymi problemy ze spłatą zadłużenia związanego z posiadanym

kredytem należącym do grupy podwyższonego ryzyka. "Zadaniem" Bernanke miał

być puszczenie sygnału, że Fed jest przygotowany do poluzowania polityki

monetarnej. Jak więc widać, oczekiwano pocieszenia w trudnych czasach

kryzysu na rynku długu.

Przemowa Prezydenta USA była kwiecista i pełna zatroskania, ale w sumie

Reklama
Reklama

mało konkretna. Opinie są jednoznaczne - zadaniem tego wydarzenia miałby

być pokazanie, że administracja rządowa nie bagatelizuje sprawy i z troską

pochyla się nad potrzebującymi. Niemniej propozycje Prezydenta oceniono

jako niezbyt zaangażowane. Pomoc ma być skierowana do części tych

kredytobiorców, którzy mają obecnie problem z obsługą zadłużenia

Reklama
Reklama

związanego ze skokiem płatności, jaki miał miejsce przy przejściu z okresu

o mniejszym obciążeniu odsetkami w okres pełnego regulowania zobowiązań.

Poza tym Prezydent zaapelował o zwiększenie wysiłków edukacyjnych

dotyczących rynku kredytów hipotecznych w celu uniknięcia ryzyka przymusu

zamknięcia kredytu i przejęcia przez bank nieruchomości. Oczywiście G.

Reklama
Reklama

Bush wyraził poparcie dla wysiłków zmierzających do podniesienia wymogów

przy zaciąganiu nowych kredytów hipotecznych. To już jednak jest poza

zasięgiem Prezydenta i wymaga działań regulacyjnych z nowymi ustawami

włącznie, a więc i wymaga czasu. Ocenia się, że efekt prezydenckich

propozycji był głównie propagandowy, gdyż nie są one w stanie pomóc

Reklama
Reklama

rynkowi jako całości w krótkim czasie.

Szybszych efektów inwestorzy spodziewają się po ruchach, jakie może

wykonać władza monetarna. Jakie to będą ruchy i kiedy nastąpią miał między

wierszami (takie przynajmniej były oczekiwania) powie Ben Bernanke.

Faktycznie nie powiedział niczego, co wcześniej nie było już wiadome. Szef

Fed jeszcze raz zapewnił, że władze monetarne z wielką uwagą przyglądają

się sytuacji na rynku długu oraz z równie wielką uwagą śledzą napływające

nowe informacje o stanie amerykańskiej gospodarki. Zapewnił on, że rezerwa

federalna jest gotowa użyć wszelkich możliwych i dostępnych jej środków,

jeśli takie użycie uzna ona za konieczne dla poprawy sytuacji gospodarki

amerykańskiej lub uniknięcia jej znacznego pogorszenia.

Zdaniem części analityków to zdanie zwiększyło oczekiwania rynku na

obniżenie stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu. Jest to dość

ciekawy wniosek biorąc pod uwagę fakt, że niemal identyczne zdanie padło

po ostatnim ruchu FOMC, jakim było obniżenie stopy dyskontowej. Zatem

obowiązującym cały czas jest wniosek, że Fed nie boi się podjąć takiej,

czy innej decyzji, ale uczyni to tylko wtedy, gdy uzna, że taki ruch w

danej sytuacji jest najlepszy z punktu widzenia amerykańskiej gospodarki.

Do tyczy to także możliwości obniżenia stóp procentowych.

Ben Bernanke dał też jasno do zrozumienia, że zadaniem Fed niekredytów, to jednak ich problemy rozlewają się na wiele innych segmentów.

O ile największe problemy ze spłatą kredytów dotyczą tych ze zmienną stopą

procentową, to zmiana parametrów tego rynku wpływa na parametry innych z

nim powiązanych, a w szczególności rynku instrumentów opartych o takie

kredyty. Efektem tego są obecnie wysokie stopy procentowe papierów

krótkoterminowych opartych o aktywa, a także części papierów

korporacyjnych oraz problemy w plasowaniem nowych emisji takich papierów.

Przedłużający się obecny stan może w końcu negatywnie wpłynąć na stan

aktywności gospodarczej, a więc i na dynamikę PKB. Trzeba bowiem pamiętać,

że przedsiębiorstwa często korzystały w długu krótkoterminowego w celu

finansowania części swojej działalności operacyjnej, a w szczególności np.

finansowania zapasów.

Bernanke w swoim wystąpieniu przypomniał także rys historyczny powstania

obecnej struktury rynku związanego z nieruchomościami. Uwypuklił jego

wyjście poza system bankowy i ogromne znaczenie rynku kapitałowego dla

finansowania inwestycji na rynku nieruchomości. W tym samym miejscu

wskazał na jeden podstawowy skutek takiego stanu rzeczy. Władze monetarne

mają ograniczony wpływ na sytuację na rynku nieruchomości, bądź na rynek

długu opartego na nieruchomościach. Zwrócił on uwagę na to, że cykle na

rynku nieruchomości nie są ściśle powiązane z cyklami aktywności

gospodarczej USA.

Takie przypomnienie można było odebrać dwojako, co znalazło wyraz w

komentarzach do wystąpienia szefa Fed. Z jednej strony Fed może mieć opory

w podejmowaniu poważnych ruchów, bo ma świadomość, że ich wpływ na poprawę

sytuacji może być ograniczony. Z drugiej strony oczekiwanie zmiany

sytuacji wymusza na Fed podejmowanie działań relatywnie mocniejszych, niż

gdyby dotyczyło to innej części rynku finansowego.

Jak łatwo się domyślać, rynek akcji szybko zaakceptował tą drugą możliwość

oczekują mocnych działań w celu poprawy sytuacji na rynku długu

krótkoterminowego. O ile jeszcze niektórzy mają wątpliwości, czy Fed

powinien się angażować i czy nie powinien rynkowi samemu pozwolić się

ustabilizować, to już raczej niewielu przypuszcza, że ewentualne

posunięcia Fed będą miały miejsce przed planowanym posiedzeniem FOMC 18

września.

Sama obniżka stóp procentowych w USA wydaje się coraz bardziej

prawdopodobna i nie ma to nic wspólnego z oczekiwaniami widocznymi w

notowaniach Fed Fund Futures, bo one są tylko efektem panującej sytuacji.

Faktem jest bowiem, że niedawna obniżka stopy dyskontowej niewiele

zmieniła na rynku długu krótkoterminowego. Stopy są nadal wysokie, choć

powoli poprawia się sytuacja w plasowaniem emisji. Jeśli taki stan będzie

trwał przez kolejne dwa tygodnie jest niemal pewne, że do obniżki stopy

funduszy federalnych dojdzie. W tej chwili nie należy oczekiwać, by miała

ona charakter stały. Można podejrzewać, że gdy sytuacja zacznie się

poprawia, Fed będzie chciał powrócić do poziomu sprzed kryzysu.

Patrząc na liniowy wykres tygodniowy ( Wykres_1.gif ) można odnieść

wrażenie, że w ostatnim tygodniu niewiele się zmieniło. Faktycznie, po

kursach zamknięcia zmiana jest niewielka. Wykres świecowy odsłania nieco

kulis. Dolny cień wskazuje, że w trakcie tygodnia podaż sprowadziła ceny

znacznie niżej, ale popyt w drugiej części wyciągnął ponownie ceny w

okolice zamknięcia poprzedniego piątku. Takie wybronienie rynku, które

miało miejsce po wcześniejszym wyznaczeniu białej świecy może sugerować,

że popyt trzyma rękę na pulsie i ma przewagę. Obserwując poszczególne

sesje ( Wykres_2.gif ) wiemy, żemu lipca i sierpnia. Przyznam, że mam spore

wątpliwości, czy uda się wyjść ponad ten poziom. Tym bardziej, że wyżej

mamy już bezpośrednie sąsiedztwo rekordów. Szansa na nowe zawsze jest,

choć obecnie uważam, że większe są na powrót do spadku i niż na atak na

szczyty.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama