Best, gdyńska firma windykacyjna, już pół roku czeka na decyzję Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie licencji na prowadzenie własnego towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Wierzytelności, które kupuje Best, trafiają do funduszu zarządzanego na razie przez TFI Copernicus. Spółka zamierza przejąć zarządzanie funduszem i utworzyć własne Best TFI.
- Staramy się o licencję, ponieważ chcemy kontrolować cały proces biznesowy, łącznie z zarządzaniem swoim funduszem sekurytyzacyjnym - mówi Krzysztof Borusowski, prezes firmy Best. - Posiadanie własnego TFI to także mniejsze koszty prowadzenia działalności - dodaje.
Model biznesowy spółki to kupowanie wierzytelności, głównie od banków, oraz dochodzenie ich na własny rachunek. Firma zarabia na różnicy między ceną, po jakiej kupuje pakiet wierzytelności, a wartością długów, jakie uda jej się odzyskać. Podobnie funkcjonują również inne firmy windykacyjne, jak np. niedawny debiutant giełdowy Kredyt Inkaso.
Firma również kupuje wierzytelności (od operatorów sieci telefonicznych) i ściąga długi we własnym zakresie. Jakie korzyści daje posiadanie funduszu sekurytyzacyjnego, skoro prowadzenie takiego biznesu jest możliwe i opłacalne również bez niego? - Best kupuje wierzytelności głównie od banków, a do tego konieczne jest istnienie funduszu - tłumaczy K. Borusowski. - Banki i tak niechętnie odsprzedają wierzytelności. Opłaca im się sprzedawać tylko funduszom, ze względu na korzyści podatkowe - dodaje.
W ubiegłym roku Best dokonał największej na rynku transakcji zakupu wierzytelności bankowych. Kupił od Kredyt Banku niespłacone kredyty o wartości nominalnej około 1 mld zł.