Za 4,5 złotego, czyli o ponad 27 proc. mniej niż we wtorek, gotowi byli sprzedawać wczoraj akcje Elektrimu inwestorzy giełdowi. Panikę graczy i niewybredne obelgi pod adresem zarządu spółki wywołał wniosek władz konglomeratu o wycofanie firmy z giełdowego obrotu. Decyzję w tej sprawie ma podjąć zarząd warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych, ale na razie tego nie uczynił.
Milczenie GPW
Ludwik Sobolewski, prezes GPW, tłumaczył w rozmowie z "Parkietem", że sprawa jest trudna m.in. ze względu na to, że spółka ma wielu drobnych inwestorów i jest uważana za swoisty symbol giełdy. Nie zdradził, ku jakiej decyzji się skłania. Nie chciał też powiedzieć, w jaki sposób należy traktować zapisy regulaminu GPW, który luźno stwierdza, jakimi kryteriami powinien kierować się zarząd giełdy, podejmując decyzję, czy wycofać spółkę z notowań. Chodzi o 3. i 4. punkt 31. paragrafu regulaminu. Punkt 3. mówi, że wykluczając akcje na wniosek zarządu spółki, zarząd giełdy "bierze pod uwagę strukturę własności emitenta, ze szczególnym uwzględnieniem wartości i liczby akcji, będących w posiadaniu akcjonariuszy, z których każdy ma nie więcej niż 5 proc. ogólnej liczby głosów na walnym zgromadzeniu". Punkt 4., że zarząd bierze dodatkowo pod uwagę wartość dziennego obrotu akcjami w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.
Zakładając, że odmowna decyzja giełdy pada wówczas, gdy firma ma wielu drobnych inwestorów i zainteresowanie jej akcjami jest duże - Elektrim rynku nie powinien opuścić. Ma tylko dwóch znaczących akcjonariuszy: PAI Media (34,83 proc. kapitału i głosów na walnym), należące do Zygmunta Solorza-Żaka, oraz francuski koncern Vivendi (15,04 proc. papierów i głosów). Oznacza to, że w wolnym obrocie pozostaje ponad 50 proc. kapitału Elektrimu. Do niedawna ponad 5-proc. pakietem akcji dysponowała także spółka inwestycyjna Leszka Maciusowicza - TCF, która u boku PAI Media w 2003 roku weszła do Elektrimu, odkupując papiery od BRE Banku w kilku transzach. Dziś nie widać jej w akcjonariacie, a niedługo po tym, jak zmniejszyła zaangażowanie, zarząd Elektrimu wystąpił o ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu.
Nie można też powiedzieć, aby zainteresowanie Elektrimem i obrót papierami firmy był mały. Nawet wówczas, gdy najwięksi gracze blokują walor przed walnym zgromadzeniem, mali inwestorzy ostro handlują papierami.