Środkowoeuropejskie rynki kapitałowe zelektryzowała wczoraj rano jedna wiadomość: koncern OMV ogłosił wezwanie do sprzedaży akcji węgierskiego konkurenta. Przy czym Austriacy za każdy papier MOL-a zaoferowali 32 tys. forintów (ok. 481,5 zł), czyli prawie o 20 proc. więcej, niż wynosił kurs poniedziałkowego zamknięcia tej spółki. Informacja radykalnie pociągnęła w dół notowany na giełdzie w Wiedniu OMV. Papiery, które na otwarciu kosztowały niemal 50 euro, błyskawicznie potaniały do 48,1 euro.

Notowania akcji MOL-a zawieszono w Warszawie i Budapeszcie jeszcze przed rozpoczęciem sesji. Handel nimi wznowiono na obu parkietach o godz. 12.30. Pierwsze transakcje na GPW sfinalizowano po cenie 424,1 zł, czyli z 6-proc. wzrostem kursu, a na węgierskiej giełdzie kurs skoczył o 15 proc., do 31 tys. forintów (465 zł).

Tymczasem OMV zdążył już do tego czasu odrobić znaczną część porannych strat i jego kurs wynosił 49 euro.

Z kolei papiery MOL-a, w miarę jak na rynek napływały kolejne informacje, zmniejszające szanse na fuzję z OMV, zaczęły tracić na wartości. Ostatecznie na zamknięciu w Warszawie za papiery węgierskiej firmy płacono 414,7 zł, a w Budapeszcie - 27,9 tys. forintów (418,5 zł). Oznaczało to odpowiednio wzrost w stosunku do zamknięcia z poniedziałku o 3,6 proc. i 3,7 proc.