Mimo że minął termin zgłaszania wierzytelności wobec Elektrimu, to ostateczna ich lista jeszcze nie powstała. Sąd zaczeka na pisma, które zostały wysłane pocztą. O tym, czy będą brane pod uwagę, zdecyduje data stempla pocztowego. Dlatego trudno dziś mówić o konkretnej dacie, gdy poznamy, ile - zdaniem sądu - wynoszą długi konglomeratu. Miliardowe wierzytelności zgłosiły Elektrim Telekomunikacja i T-Mobile Deutschland.
Jak się okazuje, zrobili to także obligatariusze, którzy wczoraj poinformowali, że ich powiernik, Law Debenture Trust, zgłosił w sądzie dwie wierzytelności: 35,7 mln euro z tytułu spłaty obligacji oraz... aż 843,7 mln euro (3,079 mld zł) tzw. płatności końcowej. Płatność końcowa to część zapłaty, do której Elektrim zobowiązał się w 2002 r. Zgodnie z podpisanym wówczas porozumieniem (ostatnio podważył je sąd), ma ona stanowić 25 proc. różnicy wartości spółki i 160 mln euro.
Kwota określona przez LDT jest bardzo wysoka. Tym bardziej że najlepszy dla wierzycieli wariant przedstawiony przez biegłych w postępowaniu upadłościowym Elektrimu w 2006 r. mówił, że może ona wynieść 1,5 mld zł. Rzecznik obligatariuszy zapewnił, że nie popełniono błędu, a wartość godziwa Elektrimu, według posiadaczy obligacji, jest bliska 13 mld zł. Na potrzeby tych wyliczeń przyjęto, że konglomerat jest właścicielem 48 proc. udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej i blisko 50-proc. pakietu akcji Zespołu Elektrowni Pątnów-Adanów-Konin. Podobne założenia poczynili w 2006 r. biegli, jednak - jak tłumaczył rzecznik - wierzyciele przyjęli, że pakiet akcji ZE PAK jest wart 2 mld zł, czyli tyle, ile za niego chciałby Zygmunt Solorz-Żak od Skarbu Państwa. Obligatariuszy nie cieszy zapewne cena w wezwaniu na papiery konglomeratu, którą zaproponowały PAI Media (6,25 zł). Przy tej cenie cała grupa ma wartość nieco ponad 523 mln zł, a płatność końcowa - ujemną.
Jeśli PAI Media zaoferują więcej, cieszyć się będą więc nie tylko drobni inwestorzy, którzy postanowili sprzedać akcje Elektrimu, zanim opuści giełdę (wezwanie to warunek wykluczenia).
Czy PAI Media podniosą cenę - nie wiadomo, tak jak nie wiadomo, co o tym myślą Komisja Nadzoru Finansowego i Giełda Papierów Wartościowych. Zarząd GPW wydał wczoraj stanowisko w sprawie wezwania, ale jego treść była niejednoznaczna. Wskazano, że to wezwanie różni się od innych, a "szczególność sytuacji musi znaleźć odzwierciedlenie w warunkach wezwania, a zwłaszcza w cenie akcji". "W procesie opuszczania obrotu giełdowego muszą być chronieni jednakowo zarówno inwestorzy, którzy postanowić zbyć akcje, jak i ci, którzy postanowią zostać akcjonariuszami, licząc być może na to, że Elektrim powróci do obrotu giełdowego" - pisała GPW.