Concord Trust, amerykańska firma, która posiada pakiet obligacji Elektrimu, zawiadomiła wczoraj ministrów spraw zagranicznych, sprawiedliwości i Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych o sporze z naszym krajem. Obligatariusz czuje się pokrzywdzony za sprawą działań i "zaniechań" nadzorcy sądowego Elektrimu oraz "niezrozumiałych i bezzasadnych decyzji polskich sądów". Informując o tym rząd, wierzyciel uruchomił procedurę, którą przewiduje traktat zawarty między Stanami Zjednoczonymi i Polską o stosunkach handlowych i gospodarczych.
Po co ten rozgłos?
Jak wyjaśniał wczoraj Wiktor Śliwiński, który tym razem reprezentuje CT (na NWZA był w imieniu akcjonariusza: Highwood Partners, który zarejestrował 1,1 tys. akcji) przez kolejnych 6 miesięcy obowiązuje okres negocjacji między zawiadamiającym a Polską. Dopiero gdy się skończy, CT będzie mógł wystąpić przeciwko Polsce o zadośćuczynienie. W. Śliwiński zaznaczał, że liczy na polubowne zakończenie sprawy i przypominał, że CT już raz występował przeciwko Polsce w 2005 r. Walczył wówczas o ogłoszenie upadłości Elektrimu. W. Śliwiński nie powiedział, jaka może być wysokość roszczenia wobec Polski. Nie powiedział też, na ile CT szacuje swoje straty.
Skargi na nadzorcę
- Nadzorca powinien uczestniczyć w sprawach sądowych, w które jest zaangażowany Elektrim i je znać. Tymczasem, jak wynika z akt sądowych spółki, nadzorca tłumaczył się w jednej ze spraw, że nie miał czasu na jej przejrzenie - wymieniał zarzuty wobec nadzorcy W. Śliwiński. Dodał, że chodziło o sprawę z wniosku powiernika obligacji o wyjaśnienie, w jakich okolicznościach doszło do umorzenia akcji Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin (słynna sprawa z zagubionymi dokumentami).