Reklama

Wierzyciele Elektrimu chcą odsunąć nadzorcę

Obligatariusze rozpętują kolejną bitwę w wojnie o majątek spółki, która liczy, że sąd zdejmie zastawy i zabezpieczenia z jej aktywów. Ma już wsparcie nadzorcy. Dlatego wierzyciele dążą do jego zmiany

Publikacja: 11.12.2007 06:27

Concord Trust, amerykańska firma, która posiada pakiet obligacji Elektrimu, zawiadomiła wczoraj ministrów spraw zagranicznych, sprawiedliwości i Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych o sporze z naszym krajem. Obligatariusz czuje się pokrzywdzony za sprawą działań i "zaniechań" nadzorcy sądowego Elektrimu oraz "niezrozumiałych i bezzasadnych decyzji polskich sądów". Informując o tym rząd, wierzyciel uruchomił procedurę, którą przewiduje traktat zawarty między Stanami Zjednoczonymi i Polską o stosunkach handlowych i gospodarczych.

Po co ten rozgłos?

Jak wyjaśniał wczoraj Wiktor Śliwiński, który tym razem reprezentuje CT (na NWZA był w imieniu akcjonariusza: Highwood Partners, który zarejestrował 1,1 tys. akcji) przez kolejnych 6 miesięcy obowiązuje okres negocjacji między zawiadamiającym a Polską. Dopiero gdy się skończy, CT będzie mógł wystąpić przeciwko Polsce o zadośćuczynienie. W. Śliwiński zaznaczał, że liczy na polubowne zakończenie sprawy i przypominał, że CT już raz występował przeciwko Polsce w 2005 r. Walczył wówczas o ogłoszenie upadłości Elektrimu. W. Śliwiński nie powiedział, jaka może być wysokość roszczenia wobec Polski. Nie powiedział też, na ile CT szacuje swoje straty.

Skargi na nadzorcę

- Nadzorca powinien uczestniczyć w sprawach sądowych, w które jest zaangażowany Elektrim i je znać. Tymczasem, jak wynika z akt sądowych spółki, nadzorca tłumaczył się w jednej ze spraw, że nie miał czasu na jej przejrzenie - wymieniał zarzuty wobec nadzorcy W. Śliwiński. Dodał, że chodziło o sprawę z wniosku powiernika obligacji o wyjaśnienie, w jakich okolicznościach doszło do umorzenia akcji Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin (słynna sprawa z zagubionymi dokumentami).

Reklama
Reklama

W. Śliwiński pytany, czy obligatariusze zamierzają doprowadzić do zmiany nadzorcy Elektrimu - nie zaprzeczył. - Mamy zamiar złożyć wniosek o odsunięcie nadzorcy. Naszym zdaniem, nadzorca nie chroni masy upadłościowej, działa na szkodę wierzycieli, np. popierając wniosek o unieważnienie umowy restrukturyzacyjnej (umowa z 2002 r., wydłużająca Elektrimowi termin spłaty obligacji i zmieniająca ich warunki - red.). - mówił W. Śliwiński. Nie ukrywał, że złożenie wniosku o odsunięcie nadzorcy ma mieć miejsce przed rozprawą sądową wyznaczoną na 21 grudnia. Wtedy sędzia komisarz ma rozpatrzyć wniosek zarządu, poparty przez nadzorcę, o zdjęcie zabezpieczeń z majątku spółki. Według władz firmy, "kajdany" uniemożliwiają jej spłacanie zobowiązań.

Nadzorca nie należy też do ulubieńców pełnomocników Vivendi. Akta sądowe zawierają polemikę prawników koncernu z Józefem Syską. Pełnomocnicy Vivendi skarżą się sędziemu komisarzowi, że J. Syska wywierał na jednym z nich naciski w rozmowie telefonicznej. Nadzorca zaprzeczał i na dowód przedstawiał oświadczenie osoby, która była świadkiem tej rozmowy.

A wezwanie rusza

Dziś startują zapisy (potrwają do 10 stycznia) w wezwaniu na papiery Elektrimu, które ogłosiła firma PAI Media. Daje 6,25 zł za walor. Inwestorzy są w sytuacji nie do pozazdroszczenia: nie ma pewności, czy spółka - jak chce zarząd - zostanie wykluczona z obrotu. GPW, od której to zależy, sygnalizowała, że nie odpowiada jej cena w wezwaniu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama