Kilka dni temu amerykański FED zapowiedział, że skupi część obligacji rządu Stanów Zjednoczonych. To kolejna odsłona pompowania pieniędzy na rynek, co ekonomiści nazywają dość eufemistycznie „ilościowym luzowaniem” (ang. quantitative easing). Wiele banków centralnych liczy, że dzięki kreacji pieniądza zastąpi zablokowane na skutek kryzysu kanały walutowe. Pośrednio umożliwia to rządom zwiększanie zadłużenia. Czy ten mechanizm może być zastosowany także w Polsce?
[srodtytul]Repo a obligacje[/srodtytul]
Bezpośrednio nie. Konstytucja zakazuje pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa.Pośrednio jednak taki mechanizm można sobie wyobrazić. W październiku 2008 r. Narodowy Bank Polski przedstawił tzw. pakiet zaufania, zakładający m.in. zwiększenie skali operacji repo – czyli pożyczek udzielanych przez NBP bankom komercyjnym pod zastaw np. papierów skarbowych.
Instytucje, które otrzymały takie wsparcie, mogą wydać pieniądze np. na rządowe obligacje i wykorzystać te papiery na zastaw pod kolejną transzę pożyczki. Manewr ten może się opłacać, szczególnie że oprocentowanie repo (około 4,3 proc.) jest niższe niż rentowność rządowych papierów.
[srodtytul]Ponad 14 mld zł[/srodtytul]