Od dziś Giełda Papierów Wartościowych publikować będzie nie 14, ale 16 indeksów. Pojawią się dwa nowe – WIG20short i WIG20lev. W odróżnieniu od indeksów sektorowych, nowe opierają się na arytmetycznych przekształceniach WIG20.
Bazą do wyliczania nowych indeksów będzie zarówno zmiana wartości WIG20, jak i stawka międzybankowa POLONIA O/N. Ten drugi komponent ma odmierzać koszt pieniądza w czasie.WIG20short będzie rósł, jeżeli notowania blue-chipów będą spadały. Dzięki temu instrumenty oparte na tym indeksie będą dawać zysk w czasie dekoniunktury. Z kolei indeks WIG20lev podlegać będzie większym wahaniom niż indeks bazowy. W efekcie inwestor zyskuje efekt dźwigni znany z rynku terminowego.
[srodtytul]Emitenci czekali[/srodtytul]
Z nieoficjalnych informacji „Parkietu” wynika, że o utworzenie nowych indeksów prosiły giełdę same firmy inwestycyjne, tłumacząc, że dzięki nim będą mogły zaoferować nowe instrumenty. Władze GPW pytane, kto zabiegał o nowe rozwiązania, nabierają jednak wody w usta. – Jesteśmy przekonani, że niebawem pojawią się produkty inwestycyjne, które wykorzystają jeden lub drugi indeks – mówi tylko Adam Maciejewski, członek zarządu GPW.
Tyle tylko, że każdy emitent sam jednak może stworzyć arytmetyczny wzór, który będzie podstawą do wyceny certyfikatów. Dlaczego więc warszawska giełda wprowadza własne rozwiązania? – Chodzi o to, żeby dany indeks był kojarzony jednoznacznie z GPW i miał przez to odpowiednią markę. Doda to wiarygodności instrumentom opartym na WIG20short lub WIG20lev – dodaje Adam Maciejewski.