Rządowe poręczenia i gwarancje mają być jednym z głównych narzędzi walki z kryzysem. Dlatego m.in. w budżecie podwyższono z 15 do 40 mld zł roczny limit, do jakiego mogą być udzielane. Tymczasem od lat zabezpieczeniem na wypadek konieczności wypłaty poręczanych sum są w większości mało płynne akcje i udziały Skarbu Państwa w spółkach. Rząd myśli więc, jak poprawić przepisy, aby skorzystanie z tego zasobu było łatwiejsze.
[srodtytul]Niepłynna rezerwa[/srodtytul]
Zgodnie z przepisami ustawy o poręczeniach i gwarancjach, co roku Ministerstwo Skarbu Państwa w stosownym rozporządzeniu określa, jakie akcje i udziały mają dodatkowo stanowić awaryjny zasób na wypadek konieczności wypłaty gwarancji. Ich wartość księgowa stanowić musi łącznie co najmniej 0,5 proc. wartości udzielonych rok wcześniej gwarancji. W tym roku MSP wyznaczyło akcje Toruńskich Zakładów Okrętowych Towimor, Elmetu Rzeszów oraz Fabryki Maszyn Bumar-Koszalin. Po 10 latach funkcjonowania ustawy gwarancyjnej w rezerwie znajdują się akcje i udziały ponad 30 firm. Tylko dwie (Mennica Polska i Zakłady Azotowe Puławy) to spółki notowane na giełdzie. Reszta to aktywa niepubliczne, nienotowane, często udziały mniejszych spółek. Resort skarbu sam przyznaje, że niełatwo będzie w razie czego szybko je spieniężyć.
– Obecnie zbywanie resztówek lub tylko ich części jest bardzo trudne. Inwestorzy nie są zainteresowani pakietami, które nie dają im żadnego wpływu na spółkę. Dodatkowa trudność po wyodrębnieniu akcji do zasobu polega na tym, że później utrudniona jest prywatyzacja całej spółki– mówią „Parkietowi” pracownicy MSP.
[srodtytul]Nowe zasady[/srodtytul]