– Wyprowadzenie kwoty prawie 3 mld zł osłabi współczynnik wypłacalności banku. Minister finansów Jacek Rostowski chce załatać dziurę budżetową, a te pieniądze powinny zostać w PKO BP i powinny służyć gospodarce – stwierdził Stanisław Stec (SLD), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Poseł zwrócił uwagę, że do planu wypłaty dywidendy przez PKO BP krytycznie odniosły się Narodowy Bank Polski i Komisja Finansów Publicznych.

Oponentem wypłaty dywidendy przez największy krajowy bank, w którym 51-proc. posiada Skarb Państwa, jest wicepremier Waldemar Pawlak, minister gospodarki. – W moim przekonaniu ważne jest, by w bieżącym roku wszystkie banki działające w Polsce pozostawiły zysk na podwyższenie kapitału – powiedział w środę, cytowany przez PAP, Pawlak.

Kierownictwo PKO BP, a także np. minister Rostowski podkreślają, że w rzeczywistości fundusze własne banku wzrosną o około 2 mld zł. W planach jest bowiem emisja akcji. Jak zadeklarował prezes Jerzy Pruski, bank chce pozyskać dzięki niej około 5 mld zł.

Warunki emisji nie są znane. Jak mogą wyglądać? Z przygotowanych przez nas symulacji wynika, że jeśli kurs akcji PKO BP po odjęciu dywidendy utrzymałby się na poziomie około 25 (w środę wynosił 25,6 zł, po wzroście o 4,5 proc.), do uzyskania kwoty, o jakiej mówił Pruski, wystarczyłaby emisja 200 mln akcji. Warunkiem byłby jednak brak dyskonta wobec bieżącego kursu. Przy dyskoncie rzędu 15 proc., emisja 200 mln akcji byłaby możliwa, gdyby bieżący kurs wynosił ponad 31 zł.

W projekcie zmian w statucie banku zarząd zaproponował, by emisja liczyła maksymalnie 650 mln akcji.Nasze symulacje zostały przygotowane przy założeniu, że najpierw bank wypłaci dywidendę w zapowiadanej wysokości 2,88 zł na akcję. Później będzie się starał o pozyskanie 5 mld zł.