Rekomendacji dla małych i średnich spółek jest jak na lekarstwo. Dla inwestorów, którzy ostatnio coraz chętniej handlują papierami „misiów”, to kłopot. W minionym tygodniu udział obrotu akcjami firm z mWIG40 i sWIG80 w całym obrocie na GPW wyniósł 23,3 proc. i był trzeci co do wielkości w tym roku. Tydzień wcześniej udział ten wyniósł 25,1 proc., najwięcej od dwóch lat.
[srodtytul]Kłopot dla inwestorów[/srodtytul]
Jeśli wziąć pod uwagę po 10 największych spółek z mWIG40 i sWIG80, w pierwszej dekadzie września analitycy wydali dla nich osiem rekomendacji. Dwie wyszły od UBS, dwie od Citi, a pozostałe od krajowych brokerów – DI BRE, BDM i Ipopemy Securities. – To dość mało. Mniej niż w poprzednich okresach, gdy obroty papierami mniejszych firm były względnie wysokie – komentuje Jarosław Niedzielewski, zarządzający w DWS TFI. – Dla inwestorów to kłopot, bo rekomendacje i wyceny docelowe analityków są zawsze jakimś punktem orientacyjnym przy ocenie atrakcyjności akcji – wyjaśnia.
Problem leży nie tylko w małej liczbie nowych rekomendacji, ale i w tym, że niewiele jest i tych sporządzonych wcześniej, które wciąż by „obowiązywały”. Na przykład dla WSiP, poza tą od DI BRE, „aktualna” jest jedynie rekomendacja DM PKO BP z 2008 r. – Brak aktualnych raportów to spore utrudnienie, przede wszystkim dla inwestorów instytucjonalnych. O ile zarządzający rzadko kierują się samymi rekomendacjami, na pewno korzystają z opracowań i analiz, które im towarzyszą – komentuje Tomasz Korab, wiceprezes Opera TFI.
[srodtytul]Wkrótce więcej ocen?[/srodtytul]