Reklama

Romantyczne podejście

Rozmowa z Larsem Christensenem, ekonomistą Danske Banku

Publikacja: 03.12.2009 17:51

Romantyczne podejście

Foto: GG Parkiet

[b]Dlaczego Dania do tej pory jest poza strefą euro? Czy Duńczycy są eurosceptykami?[/b]

Nie. Duńczycy zawsze byli bardzo proeuropejscy, choć faktycznie sceptyczni wobec euro. Powodów jest wiele. One zresztą tak bardzo nie są związane z rachunkiem ekonomicznym. Duńczykom zależy po prostu na tym, by mieć własną walutę, nawet jeśli jest to związane z ponoszeniem jakichś dodatkowych kosztów. Można powiedzieć, że to jest takie „romantyczne” podejście do własnej waluty.

[b]A więc chodzi o politykę?[/b]

To raczej sceptyczne podejście do idei centralizacyjnych w Unii Europejskiej. Chciałbym podkreślić, że w ostatnich kilkudziesięciu latach mieliśmy szereg referendów dotyczących różnych kwestii europejskich i zwykle większość głosujących popierała integrację. Tak było np. w latach 80. przy referendum na temat unijnego rynku wewnętrznego. Ten pomysł spotkał się z dużym poparciem. Duńczycy poparli również traktat z Maastricht, który umożliwił powstanie unii walutowej.

[b]Szwecja również jest poza.[/b]

Reklama
Reklama

Tak. Tam nastroje są podobne jak u nas. Tak samo jest zresztą w Norwegii – z zastrzeżeniem, że ten kraj nie należy też do Unii Europejskiej. Nie jesteśmy przeciwko samej idei integracji. Mamy paradoksalną sytuację, że Dania i Szwecja są krajami, które unijne regulacje wprowadzają do swojego prawa niemal automatycznie. Są więc najbardziej proeuropejskie, jeśli chodzi o wspólne zasady działania. Ale równocześnie uważamy, że unia powinna być tak bardzo zdecentralizowana, jak to możliwe.

[b]A jeśli przełożymy to na kwestie ekonomiczne?[/b]

Duńczycy obawiają się, że wejście do strefy euro będzie wiązało się ze wspólnymi zasadami dotyczącymi budżetu, czy – w jakiejś perspektywie – rynku pracy.

[b]Czy kryzys zmienia w jakiś sposób podejście Duńczyków?[/b]

Po wybuchu kryzysu początkowo poparcie dla idei wejścia do strefy euro zwiększyło się. Ale nie było jakiejś fundamentalnej zmiany. Społeczeństwo jest w miarę równo podzielone w sprawie euro. Doświadczenia poprzednich dwóch referendów w sprawie euro wskazują, że gdy zaczyna się dyskusja, większość jest za euro, ale w miarę upływu czasu poparcie nieco się zmniejsza. Ale też pamiętam, że przy ostatnim referendum kampania dotyczyła dosłownie wszystkiego, tylko nie unii walutowej. To zniechęca kolejne rządy do ogłaszania głosowania na nowo – przy okazji można bowiem stracić władzę.

[b]Czy z gospodarczego punktu widzenia wejście do strefy euro byłoby dla Danii korzystne?[/b]

Reklama
Reklama

Jeśli spojrzymy na wyniki naszej gospodarki w – powiedzmy – ostatnich 20 latach, okaże się, że radziliśmy sobie zupełnie dobrze, również bez euro. Oczywiście trudno dyskutować z argumentem, że pozostawanie poza strefą euro wiąże się z kosztami, ale znów – to są koszty raczej polityczne niż ekonomiczne. Główny argument za wejściem do strefy euro też jest polityczny: polega na tym, że jeśli jest się już członkiem Unii Europejskiej, to należy jak najmocniej angażować się w integrację.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama