Najwyraźniej chcą poprawić swój wizerunek w oczach klientów, nadszarpnięty przez prasowe publikacje z ostatnich miesięcy Propozycję przygotował właśnie Casus Dochodzenie Roszczeń Ubezpieczeniowych.
W połowie grudnia, podczas spotkania dla wybranych przedstawicieli branży, projekt kodeksu zaprezentowało Europejskie Centrum Odszkodowań. Nie został on jednak upubliczniony. Tymczasem kodeks Casusa nie jest tajny. – Chcemy, by kancelarie zajmujące się pomocą w uzyskiwaniu odszkodowań od zakładów ubezpieczeń dokonały samoregulacji z korzyścią dla siebie i klientów. Dlatego zależy nam, by dokument, który przygotowaliśmy, podlegał modyfikacji na podstawie dialogu jak największej liczby przedstawicieli branży – mówi Jolanta Szkopińska, partner w kancelarii Casus.
Jakie zapisy znajdują się w kodeksie? Szkopińska zwraca uwagę przede wszystkim na zakaz bezpośredniej akwizycji i posiadania zorganizowanej struktury pośredników. – Większość kancelarii ma przedstawicieli w największych miastach Polski, którzy namawiają ofiary wypadków do wystąpienia o odszkodowanie, gdy poszkodowani leżą jeszcze w szpitalu – twierdzi. Casus nie korzysta z pośredników. Zdobywa klientów, reklamując się np. na billboardach.
Według kodeksu przygotowanego przez Casusa, wysokość prowizji, jaka przysługiwać będzie kancelarii, nie powinna przekraczać 20 proc. wartości wypłaconego odszkodowania i zawierać podatek VAT. – Obecnie prowizja wynosi średnio 50 proc., a VAT często nie jest wliczany – wskazuje Szkopińska. Zapewnia, że jej kancelaria pobiera od klientów prowizję niższą niż 20 proc.
Na razie nie wiadomo, czy branży spodoba się projekt firmy. Kancelaria postanowiła poczekać bowiem na opinię rzecznika ubezpieczonych, zanim przedstawi go do konsultacji. Dla ekspertów, z którymi rozmawialiśmy, nie ulega jednak wątpliwości, że projekt Casusa będzie trudny do zaakceptowania przez te kancelarie, które korzystają z naganiaczy, bo jego wdrożenie będzie oznaczało dla nich znaczący spadek przychodów.