Reklama

Gaz pod ciśnieniem

Aktualizacja: 06.02.2017 02:46 Publikacja: 07.01.2000 09:49

Planowany na pierwszą połowę 2000 r. początek prywatyzacji części wydobywczej i dystrybucyjnej Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, prawdopodobnie zbiegnie się w czasie z wejściem w życie tzw. gazowej dyrektywy Unii Europejskiej i z polskimi negocjacjami w Brukseli na temat energetyki. Jest to zła wiadomość dla PGNiG, ale dobra dla przemysłowych odbiorców gazu.

Minister Emil Wąsacz potwierdził w grudniu ub.r., że MSP chce podzielić firmę na 3 części, a następnie sprywatyzować wydobycie i dystrybucję. - Prywatyzacja całości nie spełniałaby wymagań UE. Będziemy też musieli przyjąć trudną zasadę dostępu strony trzeciej - powiedział minister.

Wymagania Brukseli

Dyrektywa UE jest obliczona na większą konkurencyjność cenową i otwarcie dostępu dla nowych operatorów. Już w tym roku unijny rynek gazu ma zostać otwarty dla równowartości 20% rocznego zużycia i dla największych odbiorców, kupujących ponad 25 mln metrów sześciennych gazu rocznie. W latach następnych udział wolnorynkowego gazu w ogólnokrajowym zużyciu będzie się zwiększać, a minimalny limit rocznego zapotrzebowania, uprawniający finalnych odbiorców gazu do swobodnego negocjowania cen - zmniejszać.

Polska w stanowisku negocjacyjnym w obszarze "energetyka" wystąpiła o okres przejściowy, który spółkom wyodrębnionym z PGNiG dawałby co najmniej rok "spokoju" przed konfrontacją z zagraniczną konkurencją. Oznaczałoby to jednocześnie, że firmy dystrybucyjne dyktowałyby ceny gazu co najmniej do 2004 - 2005 r. W I kwartale br. planowana jest podwyżka cen o 11-20% (najniższą przewidziano dla największych odbiorców gazu).

Reklama
Reklama

Mimo utraty monopolu na dystrybucję, ta część prywatyzowanego PGNiG będzie nadal atrakcyjna dla potencjalnych inwestorów - do obsługi pozostaje 80% rynku. Dostęp nowych dystrybutorów wiąże się z drogimi i czasochłonnymi inwestycjami i nie nastąpi natychmiast po otwarciu rynku.

Szansa dla ciężkiej chemii

Liberalizacja rynku, m.in. na skutek dyrektywy UE, leży w interesie Skarbu Państwa i przeznaczonych do prywatyzacji zakładów chemicznych. Na 4 zakłady azotowe (Kędzierzyn, Puławy, Tarnów i Włocławek) przypada ok. 20% z 11,5 mld metrów sześciennych gazu zużywanego rocznie w Polsce. Tylko ZA Puławy potrzebują 750 mln metrów tego surowca. W branży jego koszty stanowią 40 - 50% kosztów produkcji. Możliwość wyboru dostawcy i negocjacji cen ma w tej sytuacji kluczowe znaczenie dla rentowności sektora. Wpłynie też pozytywnie na wycenę prywatyzowanych firm.

Dyrektor Janusz Kaczurba z KIG Euroconsulting jest zdania, że przyjęcie standardów UE dla rynku gazu powinno zaowocować obniżką kosztów dla producentów. Uważa, że wrażliwość UE podczas negocjacji w obszarze "energia" będzie większa w przypadku rynku gazu niż ropy. Wynika to z potencjału Polski i planowanego wzrostu zużycia, geograficznego położenia w środku europejskiego rynku gazowego i wagi, jaką Bruksela przywiązuje do dywersyfikacji dostaw (obecnie ponad 60% gazu importujemy z Rosji). Można zatem spodziewać się, że UE nie będzie skłonna do akceptacji okresu przejściowego.

Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Gospodarka
Tradycyjny handel buduje więzi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama