W internecie pojawiły się programy, które bez wiedzy użytkownika powodują, iż telefoniczny dostęp do internetu realizowany jest przez zagranicznych operatorów, na przykład z wyspy Aruba na Morzu Karaibskim.- W ciągu ostatnich dni zauważyliśmy wzmożony ruch telekomunikacyjny z krajami takimi, jak Aruba czy Antyle Holenderskie - stwierdził Piotr Gawron, rzecznik TP SA. Dodał on, iż jest to najprawdopodobniej spowodowane przez nieświadomych użytkowników internetu. Na części stron sieciowych (głównie pornograficznych) ukryte są programy, które po wejściu na stronę instalują się na komputerze użytkownika i automatycznie zmieniają ustawienia funkcji Dial-Up.W rezultacie kolejne podłączenie do internetu realizowane jest nie przez numer dostępowy TP SA, a za pośrednictwem operatora zagranicznego. Powoduje to znaczący wzrost kosztów połączenia. - Dwugodzinna sesja w internecie może kosztować 5 tys. zł - wyjaśnia Piotr Gawron. Podobne problemy zaobserwowali operatorzy w Czechach i na Węgrzech.By uniknąć kłopotów z wysokimi rachunkami należy sprawdzić ustawienia programu Dial-up.

G.D.