Faksem z Gdańska

Przetoczyła się i zgasła fala niepokojów i nerwowego oczekiwania, czy świat komputerów poradzi sobie z problemem roku 2000. Poradził sobie. Rok 2000 rozpoczął się od giełdowej hossy spółek internetowych. Przeszła i opadła. Ale skłoniła zarząd warszawskiej giełdy do pośpiesznego namysłu nad ułatwieniem dostępu młodym spółkom high-tech, by szukały kapitału tutaj, a nie za granicą. Są to zwiastuny osaczającej nas zewsząd rewolucji informatycznej. Świat wkracza w erę internetu, co oznacza nieodwracalne zmiany gospodarcze, kulturowe i obyczajowe. Perspektywa wirtualnego rynku giełdowego, liczonego na 14 milionów internetowych rachunków inwestycyjnych w Europie w 2004 roku jest tylko wycinkiem owej rewolucji, która, jak się ocenia, ogarnęła już prawie 50% zawodowo czynnej ludności krajów Zachodu.W Polsce lepiej wygląda pospolite ruszenie internetowych zapaleńców i biznesu niż przygotowanie struktur państwa, służb skarbowych i celnych oraz administracji samorządowej. Liczba użytkowników polskiej sieci sięgnie w tym roku pewnie 2,5 do 3 milionów osób, ale administracja śpi snem spokojnym. Nie ma żadnego ośrodka, który próbowałby ocenić skutki Rewolucji Internetowej dla gospodarki i państwa.Żywiołowy rozwój napotyka silne bariery w technice przesyłu i w prawodawstwie, co się sprowadza do monopolu Telekomunikacji Polskiej SA. Młodzi chętnie podkreślają, że naturalną barierą w pozytywnym myśleniu o Polsce doby internetu jest wysoki średni wiek osób pełniących funkcje kierownicze szczebla centralnego i samorządowego.Pora na solidny namysł nad konsekwencjami tej rewolucji, by uprzedzić niemiłe niespodzianki i wykorzystać szanse. Problematyka internetu zajmuje coraz więcej miejsca w programach ugrupowań politycznych Zachodu. Więcej niż modna pod koniec XX wieku ekologia. Unia Wolności wprowadziła wątek przygotowania kraju do internetu do programu swej niedawnej konferencji programowej i okazało się, że miał silne wzięcie. Jeśli próbować ogarnąć skutki, to trzeba spojrzeć na organizację rynku pracy (np. tzw. teleworking ? w Europie już ponad 20 milionów fachowców pracuje nie wychodząc z domu), nowe sposoby komunikowania się z opinią publiczną, sferę handlu i obsługi kont bankowych, zarządzanie rozproszonymi korporacjami czy zdalną edukację. Słowem ? rewolucja! Najwyższa pora obudzić naszą administrację i ostrzec, że nadchodzi.

JANUSZ LEWANDOWSKI