Dobre czasy dla telekomów z Europy Środkowowschodniej
Ostatnie miesiące nie były udane dla inwestorów posiadających w swych portfelach akcje spółek telekomunikacyjnych. Zwolnienie tempa wzrostu globalnej gospodarki oraz wysokie wydatki ponoszone na pozyskanie licencji na świadczenie usług z zakresu telefonii trzeciej generacji (UMTS) zmusiło przede wszystkim zachodnich potentatów do rewizji prognoz wyników finansowych. Efektem była silna przecena ich akcji, zwłaszcza w drugiej połowie 2000 r.
Zdaniem analityków, w tym roku sytuacja w światowej branży telekomunikacyjnej powinna się poprawić. Pierwsze sesje 2001 r. pokazały, że dobre perspektywy mają przede wszystkim koncerny telekomunikacyjne z naszej części Europy. Największa czeska spółka tej branży ? Cesky Telecom ? w tym roku zanotowała już 10-proc. wzrost kursu akcji (w tym czasie podstawowy indeks praskiej giełdy wzrósł o 6,1%). Na Węgrzech zdecydowanym liderem wzrostów w tym roku jest największa tamtejsza spółka ? Matav, której walory zdrożały już o 11%, wobec tylko nieco ponad 3-proc. zwyżki budapeszteńskiego indeksu BUX. Wbrew tej tendencji zachowują się na razie akcje naszej TP SA, które od początku roku staniały o ponad 10%. Jednak spółką, która ? zdaniem ekspertów ? ma najlepsze perspektywy w 2001 r., jest estoński koncern Eesti Telekom. Wprawdzie działa on na niewielkim rynku (Estonia ma tylko 1,5 mln mieszkańców), jednak jest on w stosunku do innych państw z Europy Środkowowschodniej najbardziej rozwinięty. Około 80% Estończyków korzysta z usług Eesti Telekom, nie tylko w zakresie telekomunikacji, ale również np. internetu. Dzięki temu koncern w pierwszych trzech kwartałach 2000 r. mógł pochwalić się zyskiem w wysokości 96 mln USD przy 177 mln USD dochodów. Rezultaty te okazały się wyższe niż w tym samym okresie 1999 r. aż o 54% (taka zwyżka w przypadku telekomów zachodnich była w ub.r. nierealna). Co ciekawe, w tym roku kurs akcji Eesti Telekom nie zachowuje się dobrze. Wzrósł on zaledwie o 0,3%, wobec 1-proc. zwyżki wskaźnika giełdy w Tallinie. ? Walory estońskiej telekomunikacji są niedowartościowane i myślę, że niebawem czeka nas hossa w przypadku tej spółki ? twierdzi Chris Alliott, analityk z londyńskiego Nomura International, dodając, że prognozuje się w tym roku aż dwukrotny wzrost zysku na akcję tej spółki, do 47 centów amerykańskich.Eksperci Credit Suisse First Boston tłumaczą wzmożony popyt na akcje środkowoeuropejskich telekomów, właśnie perspektywą ich lepszych niektórych wskaźników w stosunku do rywali z krajów zachodnioeuropejskich. Według nich, 36 spółek z branży telekomunikacyjnej wchodzących w skład indeksu Morgan Stanley Capital International Emerging Markets Free Telecommunications powinno w 2001 r. wykazać wzrost zysków na akcję średnio o 20%. Tymczasem w przypadku zachodnich potentatów zgrupowanych we wskaźniku Morgan Stanley World Telecommunications zwyżka ta średnio powinna wynieść 1%.
Ł.K., ?The Wall Street Journal?