Firma zamierza oferować swoje fundusze inwestycyjne za pośrednictwem banków, ubezpieczycieli i niezależnych doradców inwestycyjnych. Nie będzie prowadziła sprzedaży bezpośredniej.

– Współpracujemy już z Nordea Polska TUnŻ, nasze fundusze można kupić za pośrednictwem niektórych funduszy PKO TFI. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli poinformować o kolejnych dystrybutorach – mówi Bekkewold.

W sprzedaży jest obecnie 21 funduszy, w ofercie przeważają inwestycje w akcje. Minimalna wpłata do funduszu wynosi 2,5 tys. dolarów. Opłata za zarządzanie nie przekracza 3 proc. wartości aktywów w skali roku. W przypadku najdroższych polskich funduszy jest to nawet 4–5 proc. Firma rozważa wprowadzenie funduszy dedykowanych polskim inwestorom – zabezpieczonych przed ryzykiem walutowym. Na razie jednak brakuje ich w ofercie.

Obecność na polskim rynku nie oznacza, że fundusze Fidelity będą więcej inwestować na giełdzie w Warszawie. – Od trzech lat nasze zaangażowanie na polskim rynku zarówno akcji, jak i długu wynosi przeciętnie 100 mln zł – podaje Bekkewold.

Z badań przeprowadzonych na zlecenie Fidelity na reprezentatywnej próbie 834 Polaków posiadających obecnie lub w przeszłości produkty inwestycyjne wynika, że 50 proc. respondentów planuje w najbliższej przyszłości (cztery lata) zacząć oszczędzać na emeryturę za pośrednictwem planu finansowego. Przedstawiciele Fidelity podkreślają, że taka forma oszczędzania jest ciekawą niszą do zagospodarowania na polskim rynku.