Reklama

Szok naftowy wstrząsnął rynkami

Przedłużająca się blokada Cieśniny Ormuz doprowadziła do tego, że ceny ropy zbliżyły się do 150 USD za baryłkę. To sprowokowało przecenę na globalnych giełdach. Zapowiedź interwencji naftowej przez państwa G7 nieco jednak złagodziła wstrząs.

Publikacja: 09.03.2026 15:39

Szok naftowy wstrząsnął rynkami

Foto: Bloomberg

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak blokada kluczowego szlaku morskiego wpłynęła na światowe ceny ropy i indeksy giełdowe?
  • Jakie czynniki przyczyniły się do obecnej niestabilności na rynku surowców?
  • Czy obecny kryzys energetyczny ma precedensy historyczne i jakie są jego unikalne cechy?
  • Jakie są prognozowane ekonomiczne konsekwencje dla globalnej gospodarki wynikające ze wzrostu cen energii?
  • Czy ryzyko zakłóceń dotyczy również dostaw innych kluczowych surowców, poza ropą naftową?

Za baryłkę ropy gatunku Brent płacono w nocy z niedzieli na poniedziałek nawet 118,93 USD, a za baryłkę surowca gatunku WTI aż 119,48 USD. Tak rynki reagowały na przedłużającą się blokadę żeglugi w Cieśninie Ormuz. W ciągu zeszłego tygodnia ropa WTI zdrożała z powodu wojny z Iranem aż o 36 proc. W poniedziałek po południu baryłka ropy Brent kosztowała 102 USD, a baryłka surowca gatunku WTI 100 USD (chwilami cena spadała nawet poniżej poziomu 100 USD). Do spadku ich cen mocno przyczyniły się doniesienia „Financial Timesa” o tym, że kraje grupy G7 przygotowują wspólną interwencję na rynku naftowym, polegającą na sprzedaży surowca z ich rezerw strategicznych.

Wzrost cen ropy doprowadził do ostrej przeceny na giełdach azjatyckich. To bowiem kraje Azji Wschodniej są głównymi odbiorcami surowca przepływającego przez Cieśninę Ormuz. Japoński indeks giełdowy Nikkei 225 stracił w ciągu poniedziałkowej sesji 5,2 proc., tajwański Taiex spadł o 4,43 proc. a południowokoreański KOSPI tąpnął o 5,96 proc. (ale znów udało mu się ledwo uniknąć wejścia w rynek „niedźwiedzia”). Nikkei 225 i KOSPI zniżkowały w trakcie sesji nawet o ponad 7 proc. Doniesienia o szykowanej interwencji naftowej przyczyniły się jednak do ograniczenia przeceny. Poniedziałkowa sesja na wielu europejskich giełdach zaczęła się od spadków przekraczających 2 proc., później jednak tempo przeceny wyhamowało. Niemiecki indeks DAX tracił po południu 1,5 proc., francuski CAC 40 spadał o 1,9 proc., a brytyjski FTSE 100 i polski WIG zniżkowały po około 1 proc. Zaskakująco dobrze radziły sobie kryptowaluty. Notowania bitcoina utrzymywały się po południu w okolicach 68 tys. USD. Czyżby więc rynkowy strach zaczął już ustępować?

Czytaj więcej

Szok naftowy na rynkach. Ropa powyżej 100 dolarów i przecena na giełdach

Dlaczego ropa tak mocno drożeje?

„Rynki są wyraźnie niespokojne, ponieważ wpływ i czas trwania wojny na Bliskim Wschodzie są bardzo niepewne, a możliwe scenariusze dla gospodarek i kluczowych czynników rynkowych obejmują bardzo szeroki zakres. Te wydarzenia powodują ekstremalne ruchy na niektórych segmentach rynku, ponieważ uczestnicy rynku wyraźnie dążą do redukcji nadmiernych pozycji lub zabezpieczenia wbudowanego ryzyka” - napisał Rick Reider, dyrektor inwestycyjny BlackRock.

Reklama
Reklama

Potencjał do pogłębienia wstrząsu wciąż jest niestety bardzo duży. Iran kontynuuje bowiem ataki rakietowe i dronowe na kraje regionu. (Od początku wojny uderzył blisko 1300 razy w Zjednoczone Emiraty Arabskie, ponad 600 razy w Izrael, około 500 razy w Kuwejt, około 200 razy w Bahrajn, około 160 razy w Arabię Saudyjską, około 70 razy w Katar, ponad 60 razy w Irak i około 20 razy w Oman.) W poniedziałek rano trafiona została rafineria BAPCO, największy tego typu zakład w Bahrajnie. Liczba irańskich ataków spada z każdym dniem, bo wyrzutnie rakiet, składy dronów i amunicji są systematycznie bombardowane przez Izraelczyków oraz Amerykanów. Dopóki jednak będzie utrzymywała się groźba irańskich ataków, morski ruch żeglugowy w Cieśninie Ormuz będzie nadal sparaliżowany – no chyba, że Amerykanie zapewnią tankowcom silną, zbrojną eskortę.

Na razie jednak, paraliż żeglugi, skłania producentów ropy z regionu do ograniczenia produkcji. W poniedziałek Arabia Saudyjska poinformowała, że zaczyna ciąć wydobycie. Kuwejt, piąty co do wielkości producent w OPEC, ogłosił w sobotę prewencyjne ograniczenie wydobycia ropy i przerobu w rafineriach. W Iraku, drugim co do wielkości producencie OPEC, wydobycie praktycznie się załamało. Produkcja z trzech głównych południowych złóż spadła o 70 proc. do 1,3 mln baryłek dziennie. Z kolei Zjednoczone Emiraty Arabskie, trzeci największy producent w OPEC, oświadczyły w sobotę, że „ostrożnie zarządzają poziomem wydobycia na morzu w celu dostosowania do potrzeb magazynowych”.

Kryzys w cieśninie Ormuz sprawił, że zagrożone są dostawy aż 20 mln baryłek ropy dziennie. W 2022 r., po rosyjskiej inwazji na Ukrainę zagrożona była podaż wynosząca 2 mln baryłek dziennie, a w 1990 r., w czasie wojny w Zatoce Perskiej sięgająca 4,3 mln baryłek dziennie.

Wśród inwestorów dają o sobie znać obawy, że wzrost cen ropy podsyci inflację, co skłoni banki centralne do powrotu do podwyżek stóp procentowych i wpędzi wiele gospodarek w stagflację.

W trakcie zeszłorocznej, czerwcowej wojny amerykańsko-izraelsko-irańskiej baryłka ropy gatunku WTI zdrożała maksymalnie do 78,4 USD. Nie dochodziło jednak wówczas do większych ataków na instalacje naftowe i tankowce. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę z lutego 2022 r., cena ropy WTI ustanowiła 7 marca 2022 r. szczyt na poziomie 130,5 USD za baryłkę. Wyraźnie spadać zaczęła od czerwca 2022 r. Rekordowo droga była natomiast 11 lipca 2008 r. Jej cena sięgnęła wówczas 147,27 USD. Około dwa miesiące później upadł bank Lehman Brothers i zaczął się globalny kryzys finansowy. Analitycy Goldman Sachs prognozują, że jeśli obecna wojna będzie się przedłużać, cena ropy może dojść do 150 USD za baryłkę.

Jim Reid, strateg porównuje obecny kryzys naftowy z dwoma kryzysami z lat 70. Do pierwszego z nich doszło w 1973 r., po wojnie izraelsko-arabskiej, a do drugiego w 1979 r., po rewolucji islamskiej w Iranie. Wpędziły one gospodarki Zachodu w stagflację. Zwraca on też jednak uwagę, że gospodarka światowa jest obecnie mniej wrażliwa na wstrząsy energetyczne niż pół wieku temu.

Reklama
Reklama

– Czy obecna sytuacja przypomina szok naftowy lat 70.? Być może. Globalna gospodarka jest dziś o wiele mniej zależna od ceny baryłki ropy niż wówczas – intensywność zużycia ropy spada systematycznie od lat 70. Ale wyraźnie widoczne są obawy przed globalnym spowolnieniem gospodarczym i kryzysem inflacyjnym, które wstrząsają światowymi rynkami po weekendzie dalszej eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie. Kryzys lat 70. doprowadził do hossy w latach 80. – czy teraz także stworzy hossę »ryczących lat 20.«? Na razie rynki finansowe martwią się przede wszystkim ryzykiem stagflacji w stylu lat 70. – przypomina natomiast Neil Wilson, analityk Saxo UK.

Czytaj więcej

Andrzej Domański: Dostawy ropy do Polski są zabezpieczone

Co może uspokoić sytuację na rynkach?

Analitycy Goldman Sachs ostrzegali w weekend, że jeśli kryzys związany z wojną irańską nie ustąpi do końca miesiąca, to ropa może osiągnąć cenę około 150 USD za baryłkę.

– Najdziwniejsze w obecnym kryzysie jest to, że analitycy ostrzegali od wielu lat, że blokada Cieśniny Ormuz doprowadzi ceny ropy do poziomu bliższego 150 USD niż 100 USD za baryłkę, ale wielu ludzi na rynku zareagowało na nią bardzo wolno – zwraca uwagę Jordan Rochester, dyrektor w banku Mizuho.

Ropa w kontraktach terminowych była jednak w poniedziałek znacznie tańsza niż na rynku spotowym. Za 1 baryłkę surowca gatunku WTI płaciło się w kontrakcie na kwiecień 100 USD, na maj 96 USD, na czerwiec 90 USD, na lipiec 85 USD, na wrzesień 78 USD, a na grudzień 72 USD. Rynek spodziewa się więc, że obecny wstrząs naftowy może skończyć się po kilku tygodniach.

– Chociaż nie widać na razie oznak deeskalacji tego konfliktu, jeśli w najbliższych tygodniach Cieśnina Ormuz zostanie ponownie otwarta, ceny ropy spadną. Najbardziej prawdopodobne jest to w przypadku załamania się reżimu w Iranie. Po intensywnych bombardowaniach przeprowadzonych w weekend przez siły amerykańskie, irański reżim najprawdopodobniej został jeszcze bardziej osłabiony, a szanse na jego upadek rosną wraz z przedłużaniem się tego straszliwego konfliktu. Jakiekolwiek oznaki, że reżim chwieje się w posadach, mogą zdjąć presję z cen ropy – uważamy, że rynki przez najbliższe dni będą bardzo wyczulone na napływające informacje – wskazuje Kathleen Brooks, szefowa działu analiz XTB.

Reklama
Reklama

Chris Wright, amerykański sekretarz energii, powiedział w niedzielę, że ruch przez Cieśninę Ormuz zostanie wznowiony po tym, jak Stany Zjednoczone zniszczą zdolność Iranu do zagrażania tankowcom. – Nie jesteśmy już daleko od momentu, w którym zobaczymy znacznie bardziej regularne wznowienie ruchu statków przez Cieśninę Ormuz. Aktualnie jesteśmy bardzo daleko od normalnego ruchu. To potrwa jakiś czas. Ale w najgorszym scenariuszu mówimy o kilku tygodniach, a nie o miesiącach” – stwierdził Wright w wywiadzie dla CNN.

„Krótkoterminowe ceny ropy, które gwałtownie spadną po zakończeniu niszczenia irańskiego zagrożenia nuklearnego, to bardzo niewielka cena, jaką płaci USA i świat za bezpieczeństwo i pokój. Tylko głupcy myślą inaczej!" - napisał natomiast prezydent USA Donald Trump w swojej sieci społecznościowej Truth Social.

Tymczasem prezydent Korei Południowej Lee Jae-myung powiedział w poniedziałek, że władze jego kraju po raz pierwszy od blisko 30 lat wprowadzą limit na krajowe ceny paliw, aby powstrzymać ich gwałtowny wzrost. Podobne ograniczenia wprowadzono na Tajwanie.

Czytaj więcej

Baryłka po 150 dol.? Katar ostrzega gazowych klientów, w tym Orlen

Czy dostawy innych surowców są też zagrożone?

„Przedłużające się zakłócenia znacznie ograniczyłyby dostępność nawozów w kluczowych regionach zależnych od importu, takich jak Brazylia, Indie, Azja Południowa oraz części Unii Europejskiej” – ostrzegli natomiast analitycy ING. Potencjalnie duży wzrost cen nawozów ma być głównie skutkiem zakłóceń w dostawach gazu drogą morską. W zeszłym tygodniu katarska spółka QatarEnergy ogłosiła, że wstrzymuje produkcję LNG z powodu irańskich ataków na jej instalacje produkcyjne. Katar był dotychczas jednym z największych producentów gazu ziemnego w Europie. Według danych Międzynarodowej Agencji Energii (MEA), przez Cieśninę Ormuz przeszło w zeszłym roku ponad 110 mln m sześc. LNG. Tą drogą było dotychczas transportowane 93 proc. katarskiej produkcji LNG oraz 96 proc. produkcji tego gazu ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Reklama
Reklama

Zagrożona może być również podaż niektórych produktów naftowych, w tym paliwa lotniczego. „Europa stoi w obliczu znaczącego ryzyka dla dostaw paliwa lotniczego, ponieważ Zatoka Perska jest największym dostawcą dla Europy, zapewniając 30 proc. dostaw paliwa lotniczego transportowanych drogą morską” – wskazują eksperci firmy badawczej Vortexa. To (wraz ze zmianami tras związanymi z wojną) oznacza dodatkowe koszty dla linii lotniczych i może się przełożyć na wzrost cen biletów samolotowych.

Kraje leżące nad Zatoką Perską mogą natomiast odczuwać zakłócenia w dostawach surowców rolnych. Według danych firmy Kpler, region importuje drogą morską 30 milionów ton zbóż i nasion oleistych rocznie. „Sam Iran przyjmował około 14 milionów ton kukurydzy rocznie, z czego duża część pochodziła z Ameryki Południowej. Ten handel został zatrzymany” – wskazuje Kpler. W niczyim interesie nie jest więc, by blokada była długa.

Gospodarka światowa
Szok naftowy na rynkach. Ropa powyżej 100 dolarów i przecena na giełdach
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Gospodarka światowa
KOSPI w dwie sesje otarł się o bessę, ale zachował atrakcyjność
Gospodarka światowa
NYSE ukarana przez SEC grzywną w wysokości 9 mln dolarów za awarię
Materiał Promocyjny
Partnerstwo na rzecz życzliwości – wspólne działanie ponad branżami
Gospodarka światowa
Fatalne dane z rynku pracy w USA. Bezrobocie znacznie przebiło prognozy
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online? Rozwijaj logistykę z Abonamentem dla firm na paczki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama