W ostatnich tygodniach władze wielu chińskich prowincji oraz tamtejsze platformy handlowe (takie jak Tencent czy JD.com) oferowały chęć pomocy krajowym producentom poszkodowanym w wyniku wojny handlowej rozpętanej przez Donalda Trumpa. Ponieważ zaporowe amerykańskie karne cła (wynoszące łącznie 145 proc.) mocno uderzyły w opłacalność chińskiego eksportu do Stanów Zjednoczonych, platformy handlowe i samorządy uruchomiły programy pomagające w przekierowaniu sprzedaży na rynek krajowy. Na przykład platforma JD.com zadeklarowała 200 mld juanów (103,7 mld zł) wsparcia dla eksporterów i otworzyła specjalną sekcję na swoim portalu, w której sprzedawane są towary przeznaczone pierwotnie na rynek amerykański. Zniżki dochodzą tam do 55 proc. Analitycy wskazują, że to może pogłębić deflację w Chinach.
– Skutkiem ubocznych takich inicjatyw jest zacięta wojna cenowa między chińskimi spółkami. Napływ przecenionych dóbr przeznaczonych pierwotnie na rynek amerykański uderzy w zyski spółek, a to zaszkodzi zatrudnieniu – twierdzi Yingke Zhou, ekonomista Barclaysa.
Czytaj więcej
Chińskie władze zawiesiły 125-procentowe cło na amerykański etan. Zrobiły to, by ratować swój prz...
Inflacja konsumencka w Chinach wyniosła w marcu -0,1 proc. i była ujemna drugi miesiąc z rzędu. Inflacja producencka sięgała wówczas 2,5 proc. i była poniżej zera nieprzerwanie od 29 miesięcy. Analitycy Morgana Stanleya szacują, że spadek cen konsumpcyjnych w kwietniu wyniósł 2,8 proc. Eksperci Goldmana Sachsa prognozują natomiast, że inflacja konsumencka w Chinach wyniesie za cały 2025 r. 0 proc., inflacja producencka -1,2 proc., po tym jak w 2024 r. sięgnęły one odpowiednio: 0,2 proc. i -2,2 proc. Goldman Sachs spodziewa się, że wzrost PKB Chin wyniesie w tym roku 4 proc., czyli będzie niższy od rządowego celu.