Fala poprawy nastrojów na globalnych rynkach nie ominęła srebra. Posiadający sporo zastosowań przemysłowych kruszec podrożał w porównaniu z dołkiem sprzed miesiąca już o 13 proc., do około 20,7 dol. za uncję. Mimo to w skali tego roku jego notowania wciąż są na 12-procentowym minusie, co oznacza najsłabszy wynik wśród głównych czterech metali szlachetnych.

Na notowaniach srebra ciąży siła dolara, w którym jest ono wyceniane i wzrost stóp procentowych głównych banków centralnych, przekładający się na wyższy koszt alternatywny lokowania w nieprzynoszącym dochodu metalu. Choć do tej listy trzeba jeszcze dodać ograniczające popyt przemysłowy na srebro spowolnienie gospodarcze na świecie, to zdaniem części instytucji finansowych słaba passa szarego metalu może już dobiegać końca.

Czytaj więcej

Złoto odbija. Fed i dolar zdecydują, co dalej

Jak w ostatniej nocie do klientów ocenia James Steel z biura maklerskiego HSBC Securities USA, końcówka tego roku może być dla srebra udana. Spośród odbiorców przemysłowych silny popyt powinni zgłaszać producenci elektroniki i urządzeń fotowoltaicznych, a dobrze wygląda również popyt ze strony nabywców detalicznych oraz jubilerski. Niższe ceny powinny według specjalisty stymulować popyt na srebro zwłaszcza w Chinach i Indiach.

„Wbrew ogólnemu spowolnieniu w przemyśle większa część przemysłowego popytu na srebro powinna zachowywać się dobrze” – napisał główny analityk rynku metali szlachetnych w HSBC Securities USA, według którego obecnej prognozy w 2023 r. za uncję kruszcu będzie płaciło się średnio 23,5 dol., czyli nieco mniej niż zapowiadał wcześniej, ale wciąż o 14 proc. więcej od bieżących notowań.

Również zdaniem Olego Hansena, szefa strategii rynków surowcowych w Saxo Banku, obecne umocnienie może się utrzymać. Napędzane jest ono zwyżkami cen metali przemysłowych, którym dobrze rokuje im łagodzenie lockdownów przez Chiny. Według niego sytuacja techniczna wykresu wskazuje, że srebro powinno zachowywać się lepiej od złota, a w razie przełamania oporu na wysokości 20,85 dol. powinno umocnić się do 22,5 dol. za uncję.

Powrotu srebra do przeceny spodziewa się jednak Wayne Gordon, dyrektor w dziale zarządzania aktywami w UBS Group. Według specjalisty na początku 2023 r. za uncję będzie się płaciło ledwie 19 dol., czyli o 8 proc. mniej niż obecnie, a jego umocnienia można się spodziewać, dopiero gdy Fed zacznie łagodzić politykę, aby wspierać wzrost gospodarczy. Jego zdaniem notowania srebra powinny też wrócić do ścisłej korelacji z cenami złota.

– Kiedy dojdziemy do fazy umacniania się złota, srebro powinno zachowywać się jeszcze lepiej – zapowiada Gordon w rozmowie z agencją Bloomberg.