Rosyjskim Lehman Brothers, którego upadek zagroziłby całemu systemowi bankowemu kraju, okazał się, według Andrieja Kostina, prezesa VTB, Bank Moskwy. To do niedawna piąty największy bank Rosji, w którym 4,5 mln Rosjan zgromadziło 140 mld rubli (prawie 5 mld dol.) oszczędności. Gdzie konta ma 9 mln firm; gdzie leży 200 mld rubli (7,09 mld dol.) pieniędzy budżetowych i 100 mld rubli (3,55 mld dol.) kredytów międzybankowych.
- W tej sytuacji decyzja rządu i banku centralnego o udzieleniu pomocy, była jedyną słuszną. Inaczej mielibyśmy tu drugi Lehman Brothers — powiedział Andriej Kostin prezes VTB agencji Novosti.
W ostatni piątek VTB, który na początku roku odkupił od władz stolicy (za 100 mld rubli) 46 proc. udziałów w Banku Moskwy, porozumiał się z innymi udziałowcami o przejęciu akcji dających 75 proc. udziałów w kapitale. Gwarantuje mu to swobodę w przeprowadzeniu w banku zmian. A te są koniecznością.
Po dokładnej kontroli dokumentów VTB znalazł w bilansie Bank Moskwy „dziury" na ok. 217 mld rubli (7,8 mld dol.).
Poziom złych kredytów sięga 250 mld rubli (9 mld dol.) W tym bez szansy na zwrot jest kredytów na ok. 150 mld rubli (5,4 mld dol.).
W tej sytuacji na wniosek VTB bank centralny i rządowa Agencja Ochrony Oszczędności zgodziły się udzielić Bankowi Moskwy pomocy na w sumie 400mld rubli (14,2mld dol.).
Odpowiedzialni na doprowadzenie instytucji na skraj bankructwa — prezes Andriej Borodin, jego zastępca Dmitrij Akulin zbiegli wiosną do Londynu. Rosja wystawiła za nimi międzynarodowy list gończy, ale na Wyspach obaj czują się bezpiecznie.
W Moskwie toczy się też śledztwo w sprawie wyprowadzenie z kasy Moskwy prawie 480 mln dol.. Pieniądze miały trafić na prywatne konta żony mera miasta Jurija Łużkowa — miliarderki Jeleny Baturiny (zaprzecza temu).
Po tym jak Łużkow został odsunięty przez prezydenta Miedwiediewa, Baturina z córkami uciekła do Londynu. Potem dołączył do niej Łużkow.