Reklama

Gigantyczny fundusz i Goldman Sachs stawiają na amerykańskie nieruchomości

Norweski fundusz państwowy, dysponujący 660 miliardami dolarów chce zainwestować 11 miliardów dolarów w amerykańskie nieruchomości.

Aktualizacja: 13.02.2017 04:33 Publikacja: 02.12.2012 15:02

Gigantyczny fundusz i Goldman Sachs stawiają na amerykańskie nieruchomości

Foto: Bloomberg

Zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Finansów w nieruchomości może on ulokować nie więcej niż 5 proc. aktywów, a na koniec września w tym segmencie rynku miał 0,3 proc Najwięcej bo aż 60,3 proc. miał w akcjach, zaś 39,4 proc. w obligacjach.

Norweski fundusz już ma w portfelu nieruchomości w Londynie, Paryżu, Frankfurcie, Berlinie, Sheffield i Zurychu, gdzie kupił kompleks biurowy od banku Credit Suisse. Inwestuje konserwatywnie, głównie właśnie w centra biurowe w dużych miastach i galerie handlowe.

Coraz atrakcyjniejszy dla inwestorów staje się też amerykański rynek mieszkaniowy. Bank Goldman Sachs, który przetrwał ostatnie załamanie tego segmentu , częściowo dzięki grze instrumentami pochodnymi przeciwko kredytom subprime (niskiej jakości)  teraz obstawia dalszą poprawę na rynku mieszkaniowym. Swoim klientom oferuje kontrakty ABX, które już mocno zyskały, ale mają pójść w górę jeszcze bardziej. Według Goldmana będzie można na nich zarobić więcej niż na akcjach firm budowlanych, których wartość w okresie 12 miesięcy prawie podwoiła się.

A jeszcze niedawno na rynku mieszkaniowym spodziewano się kolejnej katastrofy, fali zajęć domów przez banki z powodu nieregulowania przez właścicieli zobowiązań z tytułu zaciągniętego kredytu hipotecznego. Ciekawym przypadkiem jest kalifornijskie miast Stockton w pobliżu San Francisco. Wskaźnik przewłaszczenia domów jest tam najwyższy w całych Stanach Zjednoczonych, ale jednocześnie na rynku brakuje tam domów. W październiku do kupienia było tam 42 proc. domów mniej niż rok wcześniej i ceny rosną.

Dwa lata temu do przejmowania domów banki zniechęciły prowadzone przeciwko nim dochodzenia instytucji rządowych w związku z oskarżeniami o stosowanie bezprawnych praktyk przy tego rodzaju operacjach. Analitycy i naukowcy spodziewali się, że kiedy pożyczkodawcy uporają się z zaległościami i zarzutami pojawi się kolejna fala przejęć domów (foreclosure). Susan Wachter, profesor Wharton School przy University of Pennsylvania mówiła nawet o groźbie destabilizacji rynku.

Reklama
Reklama

Do katastrofy jednak nie doszło. Liczba nieruchomości przeznaczonych do sprzedaży spadła do najniższego poziomu od dekady, a ceny podskoczyły w najszybszym tempie od 2005 roku.

By nie narażać się na pozwy sądowe banki coraz częściej decydują się na umorzenie zadłużenia, modyfikację planu spłaty kredytu oraz wyrażają zgodę na krótką sprzedaż domów, czyli za cenę niższą  niż wynoszą  zobowiązania ich właścicieli.   Swoją rolę odgrywa też polityka Rezerwy Federalnej utrzymującej stopy procentowe na poziomie bliskim zera. Z drugiej strony tacy inwestorzy jak Blackstone Group, czy Colony Capital kupują domy w dużych ilościach zanim jeszcze pojawią się na rynku.

Dzięki wytracającemu dynamikę procesowi przejęć domów banki uniknęły konieczności księgowania strat na niespłacanych kredytach, zauważa Joshua Rosner, analityk Graham, Fisher&Co.

We wrześniu ceny domów w 20 amerykańskich miastach wzrosły o 3 proc. wobec tego samego miesiąca rok wcześniej. Była to największa zwyżka od 2010 roku. W październiku indeks odsprzedaży domów  zwiększył się o 5,2 proc. , zaś średnia cena  w ujęciu rocznym podskoczyła o 11 proc.  do 178, 6 tys. dolarów, najbardziej od listopada 2005 roku. Liczba domów do sprzedaży na rynku wtórnym zmniejszyła się w październiku o 1,4 proc. do 2,1 mln sztuk.

W styczniu William Dudley, prezes nowojorskiego oddziału Rezerwy Federalnej szacował, że w tym roku banki odbiorą właścicielom nawet 1,8 mln domów, a do października takich przypadków było 559 tys. W skali całego roku liczba ta może wzrosnąć do 650 tys., szacuje Daren Blomquist, wiceprezes firmy analitycznej Realty Track.

- Najlepszą, trwałą spuścizną kryzysu jest zniuansowane  podejście banków do pozbywania się strat – uważa Mark Fleming, ekonomista CoreLogic.

Gospodarka światowa
Trump reaguje na decyzję Sądu Najwyższego ws. ceł. „Mogę zrobić, co tylko chcę”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka światowa
Christine Lagarde ustąpi przed końcem kadencji? Jest odpowiedź szefowej EBC
Gospodarka światowa
Sąd Najwyższy uznał cła Donalda Trumpa za nielegalne
Gospodarka światowa
Amerykański PKB niższy od prognoz
Gospodarka światowa
Giorgia Meloni: najbardziej pragmatyczna szefowa rządu w Europie?
Gospodarka światowa
Akcje Amazonu znalazły się pod presją
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama