Niemiecki rząd planuje wojnę. Ale na szczęście tym razem będzie to konflikt bez udziału armii. Ma być to bowiem wojna przeciwko gotówce. Ministerstwo Finansów RFN przygotowało propozycję wprowadzenia limitu na transakcje gotówkowe wynoszącego 5 tys. euro. Zakazane może zostać wykorzystywanie w transakcjach banknotów o nominale 500 euro. Wszystko to ma służyć walce z praniem brudnych pieniędzy i terroryzmem. Plany resortu wywołały jak na razie głównie oburzenie wśród opinii publicznej i sprowokowały krytyczne słowa polityków z tak różnych partii, jak lewicowi Zieloni i prawicowa Alternatywa dla Niemiec. Tabloid „Bild" wydrukował list zatytułowany „Ręce precz od gotówki!", który czytelnicy mogą sobie wyciąć, podpisać i wysłać do ministra finansów Wolfganga Schaeublego. Resort wskazuje jednak, że podobne ograniczenia nałożone na transakcje gotówkowe istnieją w innych krajach. We Francji w zeszłym roku limit transakcyjny obniżono z 3 tys. euro do 1 tys. euro (osoby będące nierezydentami obowiązuje ograniczenie do 10 tys. euro), we Włoszech wynosi on 2999.99 euro, w Belgii został ustalony na 3 tys. euro i można dostać nawet 225 tys. euro grzywny za jego złamanie, w Rosji zaś obowiązuje limit transakcji gotówkowych wynoszący 10 tys. USD. Takie rozwiązania zalecają też niektórzy eksperci. Peter Sands, były prezes banku Standard Chartered, radzi brytyjskiemu rządowi, by zakazać używania banknotów o nominałach, takich jak 50 funtów, 100 dolarów, 500 euro czy 1000 franków szwajcarskich, by w ten sposób walczyć z korupcją na świecie. Czyżby gotówka miała w bliższej, niż nam się zdaje przyszłości dołączyć do grona zakazanych dóbr, takich jak narkotyki czy pornografia dziecięca?