Reklama

Rynki nie przestraszyły się wygranej sułtana

Dla inwestorów w małym stopniu liczy się kondycja tureckiej demokracji. Bardziej ich obchodzi niezależność banku centralnego.
Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan wciąż dysponuje poparciem, o którym europejscy politycy mogą

Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan wciąż dysponuje poparciem, o którym europejscy politycy mogą jedynie pomarzyć...

Foto: Archiwum

Jeśli porównujemy komentarze mediów i polityków po referendum konstytucyjnym w Turcji z zachowaniem rynków, to możemy po raz kolejny przekonać się, że inwestorzy giełdowi zwracają uwagę na zupełnie inne kwestie niż ludzie oddający się politycznej gorączce. Choć powszechnie słychać było opinie o tym, że referendum de facto skończyło erę kruchej tureckiej demokracji, to na rynkach nie było widać szoku. BIST100, główny indeks giełdy w Istambule, lekko wzrósł w poniedziałek, na pierwszej sesji po tym, kiedy Turcy poszli do urn wyborczych. W kolejnych dniach umiarkowane zwyżki były kontynuowane. Od początku roku BIST100 zyskał już ponad 17 proc., co czyni go jednym z najlepszych indeksów giełdowych świata. Lira turecka, waluta zwykle bardzo wrażliwa na polityczne wstrząsy i będąca przez ostatnie trzy lata pod presją (straciła w tym okresie aż 41 proc. wobec dolara), przez pierwsze trzy dni po referendum zyskała do amerykańskiej waluty 0,6 proc. Wynik głosowania w sprawie zmian w konstytucji, dających o wiele większą władzę prezydentowi Recepowi Erdoganowi, nie tylko więc dla inwestorów nie był żadnym szokiem, ale nawet przyjęli go z lekkim zadowoleniem. Czym to tłumaczyć?

Pozostało jeszcze 84% artykułu

Tylko 29zł miesięcznie!

Skorzystaj z promocji i czytaj dalej.

Zyskaj pełen dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie na PARKIET.COM w formie tekstów oraz treści audio i wideo.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama