Polska, podobnie jak inne kraje regionu, dokonała ogromnego postępu w ostatnich kilku dekadach. To jednak nie oznacza, że powinna przestać już korzystać z pomocy Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) – mówi w wywiadzie dla „Parkietu" i „Rz" Odile Renaud-Basso, prezeska tej istniejącej od początku lat 90. XX w. instytucji, której celem jest wspieranie transformacji gospodarczej.
Renaud-Basso odniosła się do pytania, dlaczego dotychczas tylko jeden z krajów, w których zaangażowany był EBOR – Czechy w 2007 r. – dobrowolnie zrezygnował z tej pomocy. – To, że po Czechach żaden inny kraj nie przestał korzystać z naszej pomocy, jest m.in. pokłosiem globalnego kryzysu finansowego, a teraz z kolei pandemii. W pewnym sensie te wstrząsy spowolniły transformację. Jednocześnie pojawiły się nowe wyzwania, w których rozwiązaniu EBOR może pomóc. W przypadku Polski to struktura źródeł energii. Teraz na tym koncentruje się nasza działalność w Polsce, a nie na przykład na rozwoju sektora finansowego, jak dawniej – tłumaczy prezeska EBOR, która piastuje tę funkcję od listopada 2020 r.