O ile przed kryzysem zwykle oczekiwały one do trzech miesięcy na zapłatę za swoje towary, o tyle obecnie czas ten wydłużył się do co najmniej czterech miesięcy. Tymczasem firmy dostarczające im komponentów często domagają się zapłaty w terminie 15 dni, a czasem natychmiast przy zakupie.
– Prowadzę działalność produkcyjną na eksport już od ponad dekady i nigdy nie widziałam czegoś takiego w branży. Zamówienia są duże, ale każda fabryka ma poważny i pogarszający się problem z niedoborem gotówki. Dostawy są przesuwane, a płatności przychodzą z opóźnieniem. Jak małe i średnie spółki mają to wytrzymać? Im więcej produkujemy, tym więcej mamy zapasów – mówi dziennikowi „South China Morning Post" Betty Chen, właścicielka fabryki tekstyliów.