To najniższy poziom nie tylko od początku rządów PiS, ale i w całej historii wskaźnika. I ponaddziesięciokrotnie mniej, niż wynosił jego rekord podczas szczytu kadrowych roszad z 2016 r.
Wkrótce jednak barometr zmian szefów znów może pójść do góry –na co wskazuje wypowiedź Jacka Sasina, który ma kierować Ministerstwem Nadzoru Właścicielskiego, w czwartkowym wywiadzie dla TVN 24. Wprawdzie zastrzegł on, że nie przewiduje dramatycznych działań, przynajmniej na początku, jednak dodał, że jakieś zmiany w spółkach Skarbu Państwa zapewne będą. Wzmożony ruch kadrowy w firmach z państwowym udziałem przewiduje w najbliższych miesiącach Andrzej Nartowski, ekspert corporate governance. Tym bardziej że Jacek Sasin zapowiedział, że sprawdzi, czy są dobrze zarządzane i czy zarządy rozumieją cel, jakim jest wykorzystanie potencjału majątku, które ma państwo, w celu najważniejszym, czyli przyspieszonego rozwoju naszego kraju.
– Teraz się zacznie, tym bardziej że pod pojęciem Zjednoczonej Prawicy kryją się różne koterie i grupy. Gdyby chociaż było wiadomo, jakie kryteria będą stosowane w ocenie pracy zarządów – zaznacza Nartowski, który bardzo sceptycznie ocenia też formułę nowego ministerstwa ds. nadzoru właścicielskiego.
Część ekspertów liczy jednak na nowe otwarcie ; jak podkreśla Andrzej Maciejewski, dyrektor firmy Executive Search, Spencer Stuart w Polsce, najważniejsza jest spójność i wiarygodność. – Jeśli zgodzimy się, że minister kontroluje największe polskie spółki giełdowe, to musi de facto udźwignąć misję wyznaczania standardu jakości ładu korporacyjnego dla całego rynku i powinien być świadom odpowiedzialności, która z tego wynika – podkreśla Maciejewski. Szef Spencer Stuart przyznaje jednocześnie, że nowy minister musiałby zmierzyć się z herkulesowym zaiste zadaniem, chcąc zerwać z dotychczasową praktyką. A.B.