Na ten dzień inwestorzy wyczekiwali od miesięcy. W środę amerykańska Rezerwa Federalna podwyższyła stopy procentowe o 25 pkt. baz., do przedziału 3,75-4 proc.. Była to pierwsza podwyżka stóp w USA od blisko trzech lat i to podjęta jednogłośnie. Kluczowe jest to, że decyzja ta była zgodna z oczekiwaniami rynków, które – uwzględniając prognozy inflacji – spodziewają się kolejnych tego typu ruchów w bliskiej przyszłości, co potwierdzają sami członkowie FOMC – tzw. wykres dot-plot z oczekiwanymi zmianami stóp procentowych zakłada jeszcze jedną podwyżkę o 25 pkt baz. w tym roku, utrzymanie stóp bez zmian w 2027 r. oraz jedną obniżkę w 2028 r. Dla porównania wykres kropkowy z czerwca wskazywał na utrzymanie stóp bez zmian w 2026 r. oraz po jednej obniżce stóp w 2027 r. i 2028 r. Tymczasem jeszcze kilka miesięcy wcześniej rynek spodziewał się przynajmniej jednej obniżki stóp procentowych w tym roku.
Wszystko zmienił atak USA i Izraela na Iran, który – wbrew zapowiedziom amerykańskiego prezydenta – nie zakończył się w kilka tygodni. Baryłka ropy Brent od kilku dni kosztuje znów ponad 100 dolarów, a ceny diesla zbliżyły się do rekordów z kwietnia. Jak podano w środowym komunikacie, choć inflacja i niepewność pozostają wysokie, aktywność gospodarcza w USA nadal rozwija się w solidnym tempie, a zmiany stopy bezrobocia są nieznaczne.
Kolejne posiedzenie FOMC jest zaplanowane na 27-28 października. Jak wskazują analitycy ING, instrumenty rynkowe wyceniają obecnie 13 pkt baz. podwyżki na tym posiedzeniu oraz 32 pkt baz. łącznie do końca roku oraz 70 pkt baz. łącznie do końca 2027 r.
W pierwszej reakcji na środową decyzję Fedu amerykański dolar wyraźnie się umocnił. Kurs głównej pary walutowej spadł w środę wieczorem z okolic 1,154 do 1,146 euro za dolara. Czwartkowy poranek częściowo znosi wczorajszy ruch pary EUR/USD, która notowana jest na poziomie 1,147. Wobec złotego dolar umocnił się w środę aż o 4,4 gr i jak na razie USD utrzymuje poziom lekko powyżej 3,80 zł. Tym samym para USD/PLN notowana jest w pobliżu lipcowych szczytów. Ich przebicie oznaczałoby wyjście USD do poziomów najwyższych od ponad roku.
Oczy inwestorów skierowane są zwłaszcza na rynki obligacji, gdzie w ostatnich tygodniach doszło do wyraźnych wzrostów rentowności (spadków cen), w efekcie których wskaźniki te znalazły się na poziomach najwyższych nawet od lat 2007-2008, czyli od czasu kryzysu finansowego. Rentowności amerykańskich papierów dziesięcioletnich w środę zamknęły się powyżej 5 proc., będąc na poziomach najwyższych od blisko dwóch dekad. W czwartek z rana wskaźnik ten nieznacznie maleje, sięgając 4,99 proc. – podwyżka stóp i sygnały wskazujące na możliwość kolejnego ruchu nie przełożyły się jednak na uspokojenie sytuacji na rynku amerykańskich obligacji dziesięcioletnich. Ich rentowności w ciągu dnia nawet rosły – wskazuje Michał Kozak z DI Xelion.
W Europie jednak przeważają dziś wzrosty oprocentowania papierów skarbowych. Wyjątkiem jest Polska, gdzie dochodowości papierów dziesięcioletnich zniżkują o 9 pkt baz., do 6,23 proc. wobec wtorkowego szczytu na 6,55 proc.
Na amerykańskim rynku końcówka środowej sesji była nerwowa, natomiast czwartkowy poranek zapowiada odreagowanie – kontrakty na amerykańskie indeksy wyraźnie zwyżkują, z nawiązką wymazując wczorajsze spadki. Dzisiejsza sesja w Azji zakończyła się w mieszanych nastrojach. Jednym z najsłabszych indeksów był hongkoński Hang Seng, który zamknął się z 0,44-proc. spadkiem. Japoński Nikkei 225 zyskał natomiast 0,33 proc. W Europie przewaga koloru zielonego jest wyraźna. Niemiecki DAX zyskuje 0,52 proc., a francuski CAC40 jest 0,2 proc. wyżej od środowego zamknięcia. Najmocniejszym indeksem jest polski WIG20, który zwyżkuje o 1,25 proc.
Teraz rynek czeka na posiedzenie Banku Japonii. Tu również spodziewa się podwyżki stóp o 25 pkt baz., do 1,25 proc., oraz tego, że BoJ zasygnalizuje dalsze podwyżki. Inwestorzy cały czas bacznie obserwują notowania ropy naftowej. W czwartkowe przedpołudnie baryłka gatunku Brent wyceniana jest na 104,65 dolarów, czyli nieco niżej od szczytów sprzed kilku dni na 110 dolarach za baryłkę. Nastroje nieco poprawiły zapowiedzi Arabii Saudyjskiej uruchomienia w ciągu kilku dni około połowy przepustowości uszkodzonego rurociągu Wschód-Zachód.