Rosnące rentowności obligacji skarbowych, utrzymująca się wysoka inflacja usług i ponowny wzrost cen paliw sugerują, że walka z inflacją może potrwać dłużej, niż oczekiwano. Kluczowym źródłem niepewności pozostaje sytuacja na Bliskim Wschodzie, gdzie eskalacja konfliktu wywindowała ceny ropy do najwyższych poziomów od kilku miesięcy.
Pytanie, które zadają sobie dziś inwestorzy, dotyczy tego, jak długo Rada Polityki Pieniężnej będzie skłonna utrzymywać obecny poziom stóp. Dotychczasowy spadek inflacji dawał argumenty zwolennikom łagodniejszej polityki pieniężnej, jednak wzrost cen surowców energetycznych i utrzymująca się presja w sektorze usług skłaniają do większej ostrożności. Wiele będzie zależeć od rozwoju wydarzeń na Bliskim Wschodzie. To właśnie tam rozstrzygnie się, czy obecny wzrost cen ropy okaże się przejściowy, czy stanie się bardziej trwałym czynnikiem podbijającym inflację. Dodatkowym argumentem przemawiającym za wzmożoną ostrożnością jest fakt, że inflacja znajduje się już przy górnej granicy dopuszczalnych odchyleń od celu NBP.
Scenariusz podwyżek stóp procentowych przestał być wyłącznie akademickim rozważaniem. Jeśli ceny energii nadal będą rosły, RPP mogłaby zostać zmuszona do przyjęcia bardziej jastrzębiego nastawienia.