Lepiej poradziły sobie druga i trzecia linia. Indeks spółek o średniej kapitalizacji mWIG40 zyskał 1,12 procent, gdy koszyk spółek o małej kapitalizacji sWIG80 zyskał 0,60 procent. Rozejście indeksów było w części pochodną odjęcia od akcji PZU dywidendy, co zaowocowało standardowym, choć nieco sztucznym osunięciem WIG20 na tle reszty indeksów. Niezależnie, oddech rynku w WIG20 był negatywny i w koszyku blue chipów przeceniło się 12 spółek przy 8 drożejących. Na całym rynku spadła cena 186 walorów przy 160 rosnących i 117 bez zmiany ceny. Z perspektywy końca sesji widać, iż rynek pozostał wrażliwy na zachowanie otoczenia, które operowało w kontekście spadków cen ropy i czekania na to, co wieczorem wyśle w świat amerykański bank centralny i prezes Rezerwy Federalnej. Przeciwko bykom grał rynek walutowy, na którym złoty tracił dziś do dolara i euro po około 0,4 procent. Na poziomie spółek do odnotowania jest zwyżka KGHM o 1,44 procent, która w ramach ostatniej zmienności odpowiedziała na wzrost cen miedzi. Po przeciwnej stronie grał lider wczorajszej sesji, spółka Kęty, która straciła 2,69 procent, ale przecenę warto umieścić w kontekście wtorkowej zwyżki o niespełna 10 procent. Słabo zaprezentowały się spółki energetyczne i indeks sektora oddał 0,96 procent. Wreszcie banki zagrały razem z szerokim rynkiem i indeks spółek bankowych stracił ledwie 0,10 procent. Technicznie patrząc sesję można uznać za porażkę popytu. Kupujący nie potrafili zbudować się na wczorajszej kontrze i wybronieniu konsolidacji nad 4100 pkt. W efekcie, na wykresie WIG20 wzmocnione zostało ostrzeżenie o ryzyku spadku indeksu w rejon 4000 pkt. Oceniając układ na wykresie indeksu nie warto jednak tracić z pola uwagi faktu, iż dwie kolejne sesje przyniosą dawkę szumu technicznego generowaną przez solidarną ze światem odpowiedź GPW na dzisiejsze decyzje Fed i piątkowe rozliczenie wrześniowej serii kontraktów terminowych na WIG20.
Adam Stańczak
Analityk DM BOŚ
Wydział Analiz Rynkowych
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.