Według zarządzających, wzrosty na warszawskiej giełdzie mogą się utrzymać.
O godzinie 15.45 indeks WIG20 zyskiwał 1,74 procent do 1950 punktów, po poniedziałkowym wzroście o ponad 6 procent. Od początku roku WIG20 wzrósł o 7,1 procent.
"Inwestorzy, przede wszystkim zagraniczni, kupują polskie akcje, ponieważ mamy całkiem niezłą gospodarkę na tle Unii Europejskiej. Nasz rynek nadrabia także zaległości w stosunku do innych rynków wschodzących" - powiedział makler DM BZ WBK Paweł Kubiak.
Według niego informacją, która zachęciła inwestorów do nabywania akcji polskich spółek, były dane o wzroście Produktu Krajowego Brutto (PKB) w pierwszym kwartale, opublikowane pod koniec zeszłego tygodnia.
"Poza tym, perspektywy dla polskiej waluty zostały poprawione na bardziej optymistyczne. Jeśli inwestorzy uważają, że złoty nie będzie się przeceniał to mogą inwestować w aktywa nominowane w złotym" - dodał Kubiak.
We wtorek, podobnie jak w ciągu kilku ostatnich sesji, na GPW prym wiodły spółki surowcowe.
Po południu kurs akcji PKN Orlen zyskiwał ponad 4,2 procent, a Lotosu 3,45 procent.
"Spółki surowcowe są kupowane na całym świecie, ponieważ jest to jakaś ucieczka przed inflacją, która niebawem może się pojawić na świecie w związku z wpompowaniem miliardów dolarów w gospodarkę amerykańską" - dodał Kubiak.
Zarządzający uważają, że zachowanie inwestorów w Polsce w przyszłości będzie uzależnione od wydźwięku danych napływających przede wszystkim z amerykańskiej gospodarki.
"Z punktu widzenia analizy technicznej wygląda to bardzo optymistycznie. Jesteśmy powyżej ważnych poziomów na WIG20. Widać, że w OFE i funduszach zagranicznych są środki do dalszego kupowania. Jest oczekiwanie, iż kolejne dane z USA będą dobre albo bardzo dobre i to pozwoli na kontynuację wzrostów" - powiedział Andrzej Domański, zarządzający KBC TFI.
Wyjaśnił, że gospodarka USA jest w centrum uwagi, ponieważ jako pierwsza zaznała kryzysu i jako pierwsza powinna się z nim uporać.
"Napływ środków do funduszy rynków wschodzących był istotny i podejrzewam, że to on stoi za wzrostami, ktore mamy teraz w Warszawie" - skomentował Domański.