W najbliższych tygodniach możliwe są spadki, ponieważ inwestorzy odwracając się od rynku akcji szukają mniej ryzykownych aktywów.

O godzinie 15.48 indeks WIG20 zyskiwał 2,1 procent rosnąc do 1967 punktów. Od początku roku indeks grupujący największe i najbardziej płynne spółki na giełdzie zyskał blisko 10 procent.

- Decydująca dla zamknięcia rynku będzie ostatnia godzina handlu, gdy będą "chodziły" koszyki kontraktów. Oceniam, że nawet rynek amerykański nie jest w stanie wpłynąć na zachowaniu naszych indeksów - powiedział makler Millennium DM, Jarosław Ołdakowski.

W dniu rozliczania kontraktów terminowych inwestorzy zwlekają z decyzjami inwestycyjnymi do ostatniego momentu i wywołuje to zazwyczaj gwałtowne wahania kursów akcji.

- Kursy spółek na zakończeniu sesji mogą być przypadkowe, co będzie związane z wygasającymi kontraktami - powiedział analityk DM BZ WBK, Paweł Puchalski.

Według maklerów, rynek akcji nie zareagował na opublikowane dziś dane o produkcji przemysłowej w maju, które były nieco lepsze niż oczekiwał rynek.

Część zarządzających uważa, że w najbliższych tygodniach indeksy mogą spadać, ponieważ gracze odwracają się od rynku akcji i poszukują mniej ryzykownych inwestycji.

- Widzimy przez ostatnie dni, że rynek zaczyna słabnąć. Wpisuje się to w ogólnoświatowy trend. To nie jest ucieczka z rynków wschodzących do bazowych, ale ucieczka ze wszystkich rynków akcji. W ciągu najbliższego kwartału WIG20 może spaść do poziomu 1650-1700 punktów – powiedział zarządzający Allianz TFI, Jerzy Kasprzak.

- Wyniki drugiego kwartału pokażą nam, które sektory lepiej radzą sobie w tych trudnych czasach. Banki postrzegam neutralnie. Patrząc na sytuację przedsiębiorstw i słabnącą konsumpcję powinny one zwiększać saldo rezerw w najbliższych kwartałach - powiedział.