Reklama

Zwyżka oparta na błędnych przesłankach może się teraz mścić

Piątkowe notowania przypomniały o dychotomii, jaka pojawiła się na rynkach finansowych na przełomie maja i czerwca.

Publikacja: 05.06.2010 10:29

Krzysztof Stępień, analityk Agiofunds TFI

Krzysztof Stępień, analityk Agiofunds TFI

Foto: PARKIET

Chodzi o wyraźne odbicie cen akcji, które nastąpiło wbrew dalszym obawom związanym z problemami fiskalnymi państw na świecie.Namacalnym wyrazem tej dychotomii było zachowanie się cen akcji oraz kursu EUR/USD. Od połowy kwietnia do II połowy maja widoczna była wyraźna zależność cen akcji i kursu euro w dolarach.

Natomiast od ustanowienia dołka na giełdach w II połowie maja wyraźnie ta korelacja zmalała. Bardzo wyraźna pozostała jedynie w odniesieniu do amerykańskiej giełdy, której podobnie jak wspólnej walucie odrabianie strat przychodziło z ogromnym trudem. Ta słabość znalazła odbicie w przebiegu piątkowej sesji, kiedy euro ostatecznie spadło poniżej majowego dołka, ukształtowanego przy 1,214 USD. To otwiera drogę do dalszego ruchu w dół, w okolice 1,18 USD.

Taki obrót spraw stawiana porządku dziennym pytanie o prawdopodobieństwo, że rynki akcji zdadzą sobie sprawę,że znaczące odbicie, które u nas pozwoliło odrobić połowę strat poniesionych od kwietniowego szczytu, było na wyrost.

Momenty, kiedy inwestorzy zdają sobie sprawę, że podejmowali decyzje na podstawie błędnych przesłanek, najczęściej przynoszą potem zdecydowane ruchy indeksów. Tak też może być w tym przypadku. Tym bardziej że amerykański S&P 500od wielu dni próbuje oddalić się od wsparcia, jakim jest lutowy dołek, i nie bardzo to wychodzi. Ryzyko jego przełamania i tym samym potwierdzenia zmiany średniookresowej tendencji na zniżkową jest bardzo duże.

Przez ostatnie dni można było odnieść wrażenie, że nasi inwestorzy założyli utrzymanie przez S&P 500 lutowego dołka i dlatego tak ochoczo windowali ceny walorów. Teraz warszawski rynek znalazł się w podwójnie niekorzystnej sytuacji. Umacniający się dolar stwarza presję na ceny surowców, to zaś w konsekwencji pogarsza postrzeganie rynków wschodzących.

Reklama
Reklama

Jednocześnie pojawienie się tematu niewypłacalności Węgier znacząco przybliża konsekwencje kryzysu fiskalnego do naszych granic. Rozgrywa się on na dwóch płaszczyznach - zagrożenia bankructwem niektórych krajów oraz negatywnego wpływu walki z długami publicznymi na ożywienie gospodarcze.

Trudno przy tym oprzeć się wrażeniu, że politycy nieustannie igrają z rynkami finansowymi. Tak należało odbierać decyzję o zakazie krótkiej sprzedaży w Niemczech. Tak jest teraz z wywołaniem tematu niewypłacalności Węgier przez tamtejsze władze. No, chyba że bojąc się tego, iż w przyszłości może być zbyt wielu chętnych w kolejce po międzynarodową pomoc, węgierski rząd postanowił wyprzedzić innych i już teraz zainteresować swoimi problemami społeczność na całym świecie.

[link=http://www.parkiet.com/temat/34.html][obrazek=/materialy/stopka_artykuły/spółki_komentarze.jpg][/link][link=http://www.parkiet.com/temat/63.html][obrazek=/materialy/stopka_artykuły/spółki_notowania.jpg][/link][link=http://www.parkiet.com/forum/viewforum.php?f=1&sid=9c67f579475385040cef9b2cd2645f8e][obrazek=/materialy/stopka_artykuły/spółki_forum.jpg][/link]

Giełda
Finał miesiąca ostrzega przed korektą
Giełda
Średniaki znów dały popis. Udany styczeń na GPW
Giełda
Czerwono na GPW. Mocna przecena KGHM. Złoto i srebro z ostrą korektą
Giełda
Analiza poranna – Korekta nie tylko na złocie
Giełda
Rynek ostrożny wobec AI
Giełda
Impuls spadkowy z rynków bazowych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama