Na półmetku piątkowych notowań wszystkie indeksy warszawskiego parkietu są pod kreską. Czerwień dominuje też na innych giełdach naszego kontynentu. Najwięcej, ponad 4 proc., traci giełda budapesztańska. Wyprzedaż węgierskich akcji jest pochodną decyzji agencji Moody's rating kredytowego Węgier do poziomu śmieciowego (Ba1). Na wartości traci też forint.
Tąpnięcie nad Dunajem rykoszetem uderza też w Warszawę, bo spora część globalnych graczy traktuje nasze rynki (oraz innych państw naszego regionu) tak samo i umieszcza w jednym koszyku. Dlatego GPW jest w piątek jednym z najsłabszych rynków na naszym kontynencie. Na półmetku WIG 20 zniżkuje 1,1 proc. i jest na poziomie 2141 pkt. WIG traci 1 proc. i znajduje się na wysokości 37256 pkt. Nieco lepiej zachowują się indeksy mniejszych i średnich firm. Na parkietach zachodnioeuropejskich spadki są znacznie mniejsze. DAX spada 0,4 proc., CAC 40 traci 0,3 proc. a FTSE 250 o 0,8 proc.
Niechęci do polskich akcji nie zdołały nawet zneutralizować dobre dane z naszej gospodarki. Okazało się, że Polacy nie boją się spowolnienia i dalej chętnie zostawiają pieniądze w sklepach. Październikowa sprzedaż detaliczna była o 11,2 proc. wyższa niż rok wcześniej. Prognozy mówiły o 10,4-proc. wzrośnie. Bezrobocie w poprzednim miesiącu nie zmieniło się i nadal wynosiło 11,8 proc.
Zniżkom na GPW towarzyszą jednak niewielkie obroty. Do godz. 13.20 właściciela zmieniły akcje za zaledwie 270 mln zł z czego dwie trzecie przypadało na spółki z WIG 20. Z tego grona największym zainteresowaniem (obroty rzędu 43 mln zł) cieszyły się akcje KGHM, które zyskiwały 0,4 proc. (to jedyna spółka z ekstraklasy, która zyskiwała na wartości). Liderami spadków były Pekao oraz Telekomunikacja Polska, które taniały o przeszło 2 proc.
Na rynku walutowym złoty powoli odrabia przedpołudniowe straty. Za euro trzeba było płacić na półmetku dnia 4,5080 zł (0,4 proc. więcej niż w czwartek), dolara 3,4 zł (wzrost o 1 proc.) a franka 3,6780 zł (zmiana o 0,45 proc.).