Jeśli wszystko będzie przebiegać zgodnie z planem, to już we wrześniu powinniśmy być gotowi z uruchomieniem giełdy gazu – powiedział „Parkietowi" Grzegorz Onichimowski, prezes Towarowej Giełdy Energii. Dodał jednocześnie, że to zależy nie tylko od spółki. Zanim ruszy giełda odpowiednie działania muszą być podjęte m.in. przez URE, Ministerstwo Gospodarki, Gaz-System oraz PGNiG.
- TGE w połowie czerwca złożyła w Komisji Nadzoru Finansowego projekt zmian do regulaminu obrotu. Teraz czekamy na ewentualne uwagi i zatwierdzenie nowego regulaminu – twierdzi Onichimowski. Jego zdaniem z organizacją obrotu nie powinno być większych kłopotów, gdyż na podobnych zasadach działa już obrót energią elektryczną.
- Będzie nawet łatwiej, bo w przypadku energii elektrycznej trzeba bilansować rynek (energia produkowana musi być równa energii pobieranej – red.) co godzinę, a w przypadku gazu raz na dobę – uważa prezes TGE.
Na giełdzie gazu będą notowane, znane uczestnikom rynku energii tzw. forwardy, a dokładniej kontrakty dostawne. - Każdy z nich będzie przewidywał okres dostawy 1 MWh gazu, w każdej godzinie tygodnia, miesiąca, kwartału lub roku licząc od dnia jego wystawienia. To oznacza, że na każdej sesji będą dostępne cztery rodzaje instrumentów na ten surowiec – informuje Onichimowski. W dalszej kolejności TGE chce wprowadzić kontrakty spotowe, czyli z dostawą na następny dzień, a potem stopniowo coraz bardziej rozbudowane instrumenty, dla których produktem bazowym będzie gaz.