Reklama
Rozwiń
Reklama

Z szansą na przełom

Amerykański S&P500 powrócił do formy, po wielomiesięcznej przerwie sięgając po rekord hossy i wszech czasów. Co ważne, towarzyszy temu wspinaczka indeksu rynków wschodzących, który co prawda o rekordach może pomarzyć (brakuje do nich... 50 proc.), ale ostatnio nawet przoduje w zwyżkach.
Tomasz Hońdo, starszy analityk, Quercus TFI

Tomasz Hońdo, starszy analityk, Quercus TFI

Foto: Archiwum

Jeśli spojrzymy na szerszy kontekst, to można podtrzymać koncepcję techniczną. Brexit tylko chwilowo przeszkodził w budowaniu obszernej formacji zwanej odwróconą głową z ramionami (oRGR). Indeks emerging markets jest już na poziomie tzw. linii szyi. Jej przebicie zgodnie z książkowymi schematami mogłoby oznaczać potencjał zwyżkowy szacowany na 25 proc. (!)

Rynki wschodzące po kilku latach bardzo słabych stóp zwrotu są ciągle wyraźnie tańsze niż rozwinięte (z USA na czele), szczególnie względem mniej podatnych na cykliczne wahania parametrów finansowych, takich jak wartość księgowa lub przychody ze sprzedaży. Ta luka w wycenach zaczęła się zmniejszać, ale do jej domknięcia jeszcze daleka droga – i właśnie w tym tkwi największa obecnie zaleta emerging markets.

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama