O założeniu własnej firmy Lesław Moritz, którego rodzina jest właścicielem 52,7-proc. pakietu akcji firmy TUP (w piątek był wart 51,5 mln zł), a syn Robert prezesem, myślał już pod koniec lat 60., gdy pracował w amerykańskich koncernach samochodowych. Najpierw dla General Motors projektował elementy samochodów, a potem zajmował się eksportem w Chrysler Motor Corporation. – W Chryslerze zdobyłem doświadczenie w zakresie sprzedaży produktów poza rynkiem amerykańskim. Zgromadzony w ten sposób skromny kapitał pozwolił na uruchomienie pierwszej działalności, biura podróży Voyageur Travel w Detroit – mówi Lesław Moritz.

Pierwsze większe pieniądze zarobił na sprzedaży m.in. wózków widłowych i systemów filtracji chłodziw. AMEXPORT, firma, którą założył w USA, miała w latach 70. wyłączność na handel wyrobami ośmiu firm na obszarze Polski, Bułgarii i Rumunii. W tym czasie Moritz dość często przyjeżdżał na targi poznańskie, podczas których mógł nie tylko prowadzić rozmowy i zawierać umowy dotyczące sprzedanych przez jego firmę wyrobów, ale również poznać potrzeby w innych branżach socjalistycznej gospodarki. Szansa na prowadzenie biznesu w tych obszarach pojawiła się pod koniec lat siedemdziesiątych, gdy nad Wisłą pozwolono zakładać firmy polonijne. Wówczas założył PPRiE Servisco, które początkowo produkowało wyroby chemii gospodarczej i świadczyło usługi transportowe.

[srodtytul]Polonijna firma[/srodtytul]

– Startując, dysponowaliśmy jedynie kawałkiem gruntu ze zdewastowanymi barakami w Jaktorowie, w dawnym województwie skierniewickim. Najważniejsze było jednak to, że mogliśmy rozpocząć nową działalność i mieliśmy gdzie zaczynać – wspomina Moritz.

Po ogłoszeniu stanu wojennego przedsiębiorstwo wyspecjalizowało się w dostawach paczek pomocowych do Polski. Po kilku latach Servisco ruszyło również z usługami dotyczącymi przesyłek krajowych. W roku 1988 Servisco nawiązało współpracę i otworzyło rynek polski dla firmy UPS. W 1990 r. miało już w Polsce sieć punktów odbierających i dostarczających paczki oraz nowatorski, jak na owe czasy, program komputerowy do obsługi klientów. Cztery lata później Servisco przekształcono z firmy polonijnej w spółkę z o.o. Ze względu na jej pozycję w branży – numer jeden w zakresie przesyłu paczek – stosunkowo szybko pojawili się potencjalni kupcy. Ostatecznie Moritz zdecydował, że najlepszym partnerem będzie Deutsche Post, które w tym czasie dopiero zaczynało ekspansję na rynkach zagranicznych.

[srodtytul]Inwestycje w nieruchomości [/srodtytul]

Po sprzedaży Servisco Moritz wyspecjalizował się w zagospodarowywaniu nieruchomości, na które inni nie mieli pomysłu. Kupował zazwyczaj grunty i budynki poprzemysłowe i próbował tchnąć w nie drugie życie. – Zawsze starałem się mieć szerszy horyzont patrzenia. Dlatego też moje decyzje inwestycyjne najczęściej były rezultatem dostrzeżenia w określonych przedsięwzięciach takich cech, których inni nie widzieli – zauważa Moritz. W nieruchomości inwestował poczynając od 2002 r.

Najpierw jako właściciel i prezes PHC, a potem już w ramach TUP, w który zainwestował razem z angielską firmą Eagle International Trading. Wprawdzie początkowo (do 2005 r.) TUP był spółką transportową ponoszącą straty, ale szybko przekształcił ją w firmę inwestycyjną, której jednym z głównych celów strategicznych była rewitalizacja zaniedbanych nieruchomości. Z tej inwestycji jest wyjątkowo zadowolony. Akcje TUP kupował po 29 groszy, a dziś kosztują na GPW ponad 6 zł.

Dzięki udanym inwestycjom mógł zrealizować swoje młodzieńcze marzenia. – Zawsze chciałem mieć własną farmę. Próbowałem ją założyć w Bieszczadach, ale ostatecznie udało mi się to na Mazurach – mówi Moritz. Prowadzi na niej hodowlę bydła. Posiada też gorzelnię, która wytwarza 5,5 tys. litrów spirytusu dziennie. Mimo swojego wieku (ma ponad 70 lat) uprawia sporty motorowodne, a nawet myśli o pilotowaniu małych samolotów.