Dlaczego nie ogłosiliście kontrwezwania na Azoty Tarnów? Tarnów tak samo jak Zakłady Azotowe Puławy specjalizuje się w produkcji i dystrybucji nawozów.
Tarnów to biznes duży i zbyt wymagający – z rozproszonymi zakładami i liczną załogą. Tymczasem Zakłady Azotowe Puławy mają jedną główną lokalizację i 4,3 tys. pracowników. Poza tym puławska grupa ma większe możliwości rozwoju. W grę wchodzi m.in. zintegrowanie produkcji kaprolaktamu z wytwarzaniem poliamidu, jak ma to miejsce na większości rynków. Po drugie widzę także możliwości rozwoju dla instalacji melaminy, także w połączeniu z jej pochodnymi.
Liczycie się z możliwością ogłoszenie kontrwezwania na Puławy?
Nie mamy sygnałów, że mogłoby do tego dojść.
A bierzecie pod uwagę możliwość podniesienia ceny w wezwaniu ze 102,5 zł za walor?
Nie, a to dlatego, że średnia ważona z ostatnich sześciu miesięcy to 92 zł. Nasza oferta jest ostateczna, dajemy około 10-proc. premię.
Zakup zakładów w Puławach traktujecie jako inwestycję strategiczną. Co to oznacza?
W planach mamy inwestycje w nowe technologie i wydłużenie łańcucha produkcji, tym bardziej że mamy na tym polu doświadczenie, po podpisaniu umów licencyjnych, m.in. z Michelinem i Goodyearem weszliśmy do światowej ligi.
Naszym celem jest stworzenie silnej, nowoczesnej grupy chemicznej o zdywersyfikowanych przychodach, z przewagą technologiczną. Chcemy bazować przede wszystkim na badaniach i projektach innowacyjnych. Ale widzimy także możliwość potencjalnych synergii, jeśli mowa o zakupie surowców, obecności na rynkach zagranicznych i kosztach wytwarzania energii.