STS to jedna z trzech największych, obok Fortuny i Totolotka, firm bukmacherskich działających na polskim rynku. Z giełdowym debiutem wiąże nadzieje na pozyskanie kapitału umożliwiającego m.in. rozwój zakładów internetowych i wejście na inne rynki. – Planujemy obecność m.in. w Rumunii, na Litwie i Ukrainie – mówi Juroszek.

W najbliższym czasie firma ma zostać przekształcona ze spółki z o.o. w spółkę akcyjną.

– Akcje STS mogą być ciekawą ofertą dla inwestorów, bo na naszą branżę kryzys szalejący po całej Europie nie ma wpływu – uważa Juroszek.

Jak mówi, po słabych dla branży ostatnich latach, głównie z powodu wybuchu tzw. afery hazardowej, firma została zrestrukturyzowana, osiągnęła pierwszy po czterech latach zysk netto, i chce poprawiać te wyniki. – W tym roku spodziewamy się wzrostu naszych obrotów o około 10 proc. w porównaniu z 2012 r. w związku z obecnością STS w Internecie – mówi Juroszek. Od grudnia STS uruchomił dla graczy możliwość obstawiania wyników online. Po zaledwie kilku tygodniach funkcjonowania tego kanału sprzedaży odpowiada on już za 20 proc. obrotów firmy. W Internecie ma ona kilka tysięcy klientów.

W 2012 r. obroty spółki wyniosły 220 mln zł. – Były o 8 procent wyższe niż w 2011 r., mimo że przez miesiąc w ogóle nie przyjmowaliśmy zakładów – mówi Juroszek.

Stało się tak, ponieważ w maju ub.r. mający poprzez spółki zależne 66 proc. udziałów w STS brytyjski Stanleybet pozbawił bukmachera oprogramowania. Spółki posiadające większościowe udziały w STS zbankrutowały i ostatecznie od komornika odkupił je mający pozostałe udziały Zbigniew Juroszek, jeden z najbogatszych Polaków, właściciel firm grupy?Atal, zajmujących się głównie deweloperką. Odkupione udziały trafiły w ręce dzieci Juroszka – Mateusza i Eweliny.

STS Zakłady Wzajemne powstały w 1997 r. Obecnie w całym kraju firma ma około 380 punktów bukmacherskich. W ub.r. w ramach restrukturyzacji zamknęła około 60 punktów.