O ile wczorajsza sesja w Warszawie zakończyła się stosunkowo niewielką przeceną, tak we wtorek podaż całkowicie dominuje na GPW. WIG20 po godz. 12.00 tracił na wartości ponad 3,5 proc. – Ostatnie dni przyniosły wyraźne zwiększenie zmienności i głębsze przesunięcia na rynku. WIG20 coraz wyraźniej wchodzi w fazę korekty, której skala zaczyna stopniowo przekraczać poziom uznawany z perspektywy strony popytowej za optymalne „schłodzenie”. Zejście poniżej 3300 pkt. oznaczałoby wybicie dołem z dotychczasowej konsolidacji budowanej tuż pod maksimami trendu, co naturalnie skierowałoby uwagę inwestorów w stronę długoterminowej linii trendu (obecnie około 3171 pkt.), dodatkowo wzmocnionej przebiegiem EMA100 – wskazuje Piotr Kaźmierkiewicz, analityk BM Pekao.

Wojna uderza w giełdę. Co dalej z hossą na GPW?

Czy taki scenariusz się zmaterializuje? Na co zwrócić szczególną uwagę? – W pierwszej kolejności sygnałem ostrzegawczym byłaby trwała utrata EMA50, sugerująca, że obecne cofnięcie wykracza poza standardową normalizację wskaźników po wcześniejszym impulsie wzrostowym. Co istotne, analiza układu świec przemawia obecnie za takim bazowym wariantem. Na wykresie dziennym pojawiła się bowiem dwuświecowa formacja „Below the Stomach”, zaliczana w klasycznej analizie technicznej do struktur odwrócenia trendu wzrostowego. Ewentualny test linii trendu rozstrzygnie, czy podaż zdoła powalczyć o pogłębienie korekty całej fali wzrostowej, a nawet o próbę jej strukturalnego załamania. Warto przy tym pamiętać, że krajowy rynek akcji niemal w każdym roku doświadcza korekty przekraczającej 10 proc. (np. dla szerokiego rynku, mierzonego indeksem WIG, średnia z ostatnich 25 lat wynosiła ok. 13,6 proc.) – podkreśla Kaźmierkiewicz. Co jeśli faktycznie mamy obecnie z taką korektą? – Jeśli obecnie weszliśmy w taką fazę, krótkoterminowa konfiguracja techniczna powinna pozostać negatywna, z ryzykiem retestu nawet strefy wsparcia wyznaczonej przez maksima z sierpnia, października i listopada ubiegłego roku (3032–3066 pkt.). Tam też znajduje się EMA200, której przebieg stanowi ostatni punkt obrony półtorarocznego trendu wzrostowego – podkreśla Kaźmierkiewicz.