Reklama

Finansowanie raportowaniem ESG

Finalizujemy prace nad raportami za rok 2025. Duża część sprawozdawczości dotyczy zagadnień zrównoważonego rozwoju i jest przyczyną pewnych rozterek co do ciągłości tych działań w przyszłości.

Publikacja: 26.02.2026 06:00

Mirosław Kachniewski, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych

Mirosław Kachniewski, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych

Foto: parkiet.tv

Omnibus zmienił tu bardzo dużo, ograniczony został zakres wymaganych danych, raportowanie za rok kolejny obejmie o ok. 90 spółek mniej, w związku z czym pojawiają się uzasadnione wątpliwości co do gromadzenia (i późniejszego raportowania) danych w roku bieżącym. Ale – paradoksalnie – obniżenie wymogów raportowania czynników ESG może wykazać finansowe znaczenie tego typu informacji.

Wprawdzie w wielu spółkach w tym momencie działania są skoncentrowane na raportach za rok 2025, niemniej nie da się ukryć, że mamy już rok 2026 i konieczne jest podjęcie decyzji co do przyszłości. A konkretnie w przypadku ok. 60 spółek pozostających w obowiązku raportowania należy rozważyć, które z elementów uznanych przez unijnego regulatora za nieistotne w ujęciu ogólnym, powinny być raportowane jako istotne z uwagi na specyfikę danej spółki. Natomiast w przypadku ok. 90 spółek zwolnionych z tego obowiązku trzeba się zastanowić, czy kontynuować raportowanie, a jeśli tak, to w jakim zakresie.

Tu może pojawić się pewna wątpliwość – skoro systematycznie piszę, że spółki obciążone są nadmiarowymi obowiązkami sprawozdawczymi, to każde zwolnienie wydaje się na wagę złota i nie ma sensu rozważać raportowania dobrowolnego. Pozornie tak, ale w odróżnieniu od puchnących dokumentów informacyjnych w innych obszarach, gdzie dużo się pisze, a mało się czyta, tu – z uwagi na kryterium istotności – niejako z definicji raportowane są jedynie informacje ważne. I warto zwrócić uwagę na związane z tym kwestie regulacyjne i merytoryczne.

Należy przypomnieć, że regulacje zrównoważonego rozwoju dotyczą emitentów nie tylko bezpośrednio, ale także za pośrednictwem instytucji finansowych, które z kolei podlegają swoim regulacjom w tym zakresie. Dlatego, aby spełnić swoje wymogi sprawozdawcze, muszą te dane zbierać od spółek – czy to wyciągając je z raportów, czy też z różnego rodzaju kwestionariuszy kierowanych do przedsiębiorstw.

Dużo ważniejszy jest jednak aspekt merytoryczny. Otóż jeśli badanie istotności na potrzeby raportowania pod ESRS-ami zostało przeprowadzone prawidłowo, to zdiagnozowany w jego wyniku wpływ spółki na jakieś obszary i wpływ otoczenia na spółkę jest obiektywnie ważny, niezależnie od tego, czy istnieje jakiś wymóg regulacyjny. Przy czym perspektywa instytucji finansowej najczęściej jest dużo dłuższa od perspektywy menedżera, co jest o tyle ważne, że czynniki ESG przekładają się na wymiar finansowy właśnie w długim okresie.

Reklama
Reklama

A decyzja o finansowaniu danego przedsięwzięcia musi uwzględniać wieloletni horyzont czasowy, wykraczający poza kadencję zarządu, zarówno w przypadku banków (które, poza dość rzadkimi na rynku polskim przypadkami sekurytyzacji, nie mają jak zdjąć z siebie ryzyka kredytowego), jak i funduszy (które teoretycznie mogłyby wyjść z inwestycji, ale często jest to utrudnione przez zbyt niską płynność na rynku wtórnym). Dlatego czynniki istotne z perspektywy zrównoważonego rozwoju stają się jednocześnie istotne w kontekście pozyskania finansowania.

Analizując potrzebę gromadzenia danych ESG powinniśmy się zatem koncentrować nie tyle na wymogach regulacyjnych, co na oczekiwaniach instytucji finansowych. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do opracowanego przez POLSIF i ZBP raportu „Potrzeby sektora finansowego w zakresie danych niefinansowych”, natomiast w skrócie – tak, te dane (a konkretnie 66 rodzajów informacji uznanych za najważniejsze) są i będą potrzebne niezależnie od zmian wynikających z Omnibusa. Przy czym należy dodać, że dotyczyć to będzie nie tylko podmiotów zobowiązanych do raportowania czynników zrównoważonego rozwoju.

Skąd zatem instytucje finansowe będą te dane pozyskiwać? W idealnym świecie zdecydowana większość tych danych byłaby dostępna z różnych miejsc, do których raportują przedsiębiorcy. Jeśli do tego dodamy system e-faktur, to chyba wszystkie istotne dane ESG mogłyby być generowane i przechowywane w jakiejś centralnej bazie bez żadnego dodatkowego zaangażowania spółek. Ale świat jest daleki od ideału, w związku z czym konieczne będzie wypracowanie sposobu komunikowania sporządzających z odbiorcami.

Biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia najsensowniejsze wydaje się raportowanie w oparciu o uproszczone standardy ESRS, co powinno dawać największe nadzieje na ich zrozumienie i akceptację ze strony instytucji finansowych, z uwagi na porównywalność ze standardami stosowanymi przez największe podmioty gospodarcze. W przypadku spółek, które raportowały dotychczas np. wg GRI sensowne może się okazać pozostanie przy tym standardzie. Natomiast podmioty, które dotychczas nie raportowały czynników ESG, najprawdopodobniej wybiorą opcję odpowiadania na różnego rodzaju kwestionariusze, co wiązać się będzie z percepcją mniejszej wiarygodności danych.

Należy mieć nadzieję, że spółki giełdowe, które od ponad dekady realizują obowiązki sprawozdawcze w zakresie ESG będą w stanie stosunkowo łatwo i tanio (względem podmiotów, które dopiero są na początku tej drogi) generować dane ESG zgodnie ze standardami ESRS, dzięki czemu staną się bardziej konkurencyjne w pozyskiwaniu finansowania.

Felietony
Globalizacja po polsku
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Felietony
Wytyczne EBA jako katalizator zielonej transformacji
Felietony
Na drodze do zrównoważonego rozwoju
Materiał Promocyjny
Największy na świecie program edukacyjny, który od 20 lat zmienia życie młodego pokolenia
Felietony
Dylematy raportowania
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama