To terminy, które trafiają do popkultury, określają bieżące trendy i pokazują to, czym żyliśmy w ostatnich miesiącach. W świecie finansów też mamy swoje słowa-klucze i metafory, którymi opisujemy rzeczywistość. W 2026 r. na rynku kapitałowym takim słowem z dużym prawdopodobieństwem może stać się „zmienność” – nie jako straszak, ale jako zjawisko, które może stać się codziennością inwestorów.
Zmienność intuicyjnie bywa rozumiana jako huśtawka cen, lecz w analizie rynkowej ma kilka precyzyjnych znaczeń. Zmienność historyczna opisuje, jak bardzo ceny faktycznie odchylały się w przeszłości, najczęściej poprzez odchylenie standardowe stóp zwrotu w danym horyzoncie. Zmienność implikowana, wyliczana z cen opcji, jest z kolei rynkową „ceną oczekiwania” co do tego, jak silne będą wahania w przyszłości, symbolicznie reprezentuje ją choćby indeks strachu VIX. Obie miary bywają rozbieżne, bo przyszłość rzadko jest prostym przedłużeniem przeszłości. To, co się wydarzy, zależy od różnych scenariuszy i od tego, jak uczestnicy rynku wyceniają ryzyko wystąpienia różnych zdarzeń.
Podejmując wyzwania prognoz koniunktury w 2026 r., wiele zespołów badawczych i instytucji międzynarodowych oczekuje podwyższonej zmienności, choć niekoniecznie słabości gospodarki. J.P. Morgan opisuje nowy rok jako niejednorodny krajobraz wielowymiarowej różnorodności. Z jednej strony wskazuje na pozytywne perspektywy dla akcji, nawet dwucyfrowe wzrosty, z drugiej zauważa się zdarzenie nierównej polityki pieniężnej, ekspansję AI i napięcia polityczne, które zmieniają sposób, w jaki ryzyko kształtuje się dla różnych klas aktywów.
BlackRock w swoim raporcie na 2026 r. akcentuje megatrendy, zwłaszcza AI, które mogą być silnym źródłem kapitałochłonności. Wielkie, lewarowane nakłady na centra danych i infrastrukturę finansowane między innymi przez rynek długu tworzą system bardziej podatny na skoki rentowności i wrażenie pozornej dywersyfikacji. W takim świecie portfele muszą być zwinne, mieć plan B, a inwestor powinien liczyć się z częstszymi epizodami zmienności wywołanymi spięciami między oceną wartości a tempem realizacji przychodów z inwestycji w sztuczną inteligencję.
Fidelity z kolei zwraca uwagę na historycznie szeroką lukę między bardzo wysoką niepewnością polityki, a relatywnie spokojnymi miarami zmienności rynkowej. Zespół tej instytucji uważa, że ta luka w 2026 r. może się domykać, a takie siły jak napięcia fiskalne czy koncentracja liderów rynku będą podnosić amplitudę wahań, nawet jeśli krótkoterminowo rynek pozostanie pozytywnie zweryfikowany przez wyniki finansowe spółek giełdowych.