Najwięksi akcjonariusze Polenergii – BIF IV Europe Holdings oraz Mansa Investments – zamierzają ogłosić wezwanie do zapisywania się na sprzedaż 17.077.229 akcji spółki. Cena, po jakiej wzywający zamierzają nabywać akcje to 59,1 zł za walor. Fundusz Mansa Investments, kontrolowany jest przez Dominikę Kulczyk. Rynek ocenia, że cena w wezwaniu wydaje się być uzasadniona. Kurs spółki, zaraz po ogłoszeniu tego zamiaru we wtorek 16 czerwca, wzrósł z ponad 54 zł za akcję do blisko 65 zł. W środę 17 czerwca spadł do poziomu lekko ponad 60 zł za akcję.

Wiatrowe inwestycje powodem wezwania? 

Polenergia, biorąc pod uwagę bardzo ambitny plan rozwoju trzech morskich farm wiatrowych przy tak dużej koncentracji dwóch dominujących udziałowców wydaje się być trudną inwestycją dla akcjonariuszy mniejszościowych, bo obie strony – jak się wydaje – mają rozbieżne interesy. – Chociaż z perspektywy długoterminowej projekty mogą wyglądać solidnie, to uważamy, że w krótkim okresie dla większości akcjonariuszy mniejszościowych będą prawdopodobnie nieakceptowalne ze względu na ich bardzo dużą skalę – podkreśla analityk DM BOŚ Łukasz Prokopiuk.

Foto: GG Parkiet

Akcjonariusz główny może sobie pozwolić na bardzo duże nakłady inwestycyjne. Dwa projekty morskich farm wiatrowych Bałtyk 2 i Bałtyk 3 będą kosztować Polenergię 13,5 mld zł, a wartość akcji Polenergii sprzed wezwania to 4,5 mld zł.

Czytaj więcej

Spółki inwestują w energetyczne projekty na Bałtyku

Co więcej, przed spółką ew. kolejny wydatek porównywalny dot. projektu Bałtyk 1. Polenergia wyraźnie postawiła na rozwój energetyki wiatrowej, w tym obecnie głównie na morzu. To inwestycja w przyszłość z nadzieją na zyski, ale potencjalnie duże ryzyko stawiające głównie na jedno źródło energii. Wcześniej spółka sprzedała biznesy dotyczące montażu fotowoltaikii gazowej elektrociepłowni Nowa Sarzyna. Nasi rozmówcy z branży uważają, że tego typu ryzyka mogą być dla akcjonariuszy mniejszościowych nieakceptowalne. – Postawienie tylko na jedno źródło energii zwłaszcza w kontekście ew. złagodzenia systemu ETS czy wąskich gardeł dostawców oraz ew. ryzyka opóźnień wydaje się być ryzykownym posunięciem – mówi nasz inny rozmówca z branży. Sprzedaż poszczególnych segmentów działalności firmy służyć mogła poszukiwaniu środków na dwa projekty morskiej energetyki wiatrowej. Niewykluczone, że spółka będzie musiała być dokapitalizowana, aby zebrać potrzebne środki na inwestycje. To niejako potwierdza Dominika Kulczyk, właścicielka grupy Kulczyk Holding, –Intencją Mansa Investments jest zwiększenie zaangażowania w spółkę, aby wspierać realizację jej kluczowych projektów, w tym inwestycji w farmy wiatrowe na Morzu Bałtyckim. Specyfika tych przedsięwzięć, ich skala oraz długi horyzont inwestycyjny sprawiają, że mogą być skuteczniej rozwijane w modelu spółki prywatnej – mówi Dominika Kulczyk.

Czytaj więcej

Polenergia celuje w wiatr polski i rumuński

Spółka widzi w wietrze potencjał 

Na początku tego roku na wątpliwości co do obranego kierunku spółki – głównie na wiatr – odpowiadał na spotkaniu prasowym prezes Polenergii Adam Purwin. –Nasze optymalizacje, które prowadzimy służą porządkowaniu biznesu i koncentrowaniu się tam, gdzie widzimy realny wzrost wartości, a tym jest wiatr na morzu. Ten biznes wymaga wiedzy i doświadczenia. My tymi cechami dysponujemy i chcemy je wykorzystać. Naszym zdaniem rynek OZE będzie się konsolidował. Duzi odbiorcy energii szukają stabilnych dostawców energii w ramach PPA – podkreślał wówczas prezes.

Łukasz Prokopiuk wskazuje jednak, że projekty offshore są zorganizowane w bezpieczny sposób. Jednak  po 2028 r. obniżanie wysokiego długu spółki może być powolnym i długotrwałym procesem. – Bardzo duże nakłady inwestycyjne i wysoka dźwignia w połączeniu z długą perspektywą poprawy EBITDA są głównymi przesłankami wskazującymi na obciążenie wyceny Polenergii. – podkreśla Prokopiuk.