Na 2018 r. wyznaczono w projekcie rozporządzenia 18 proc., z czego 0,5 proc. ma przypadać na biogazownie, a reszta na inne ekoelektrownie. Na 2017 obowiązek wynosi 16 proc., z czego 0,6 proc. dla biogazu. – Taki poziom trudno uznać za interwencję na rynku zielonych certyfikatów (dostają je producenci energii z OZE), który boryka się z dużą nadpodażą – zauważa ekspert związany z jedną z giełdowych spółek.
Nadwyżka, wynosząca dziś ok. 22,6 TWh, dołuje ceny zielonych certyfikatów i doprowadza do fali restrukturyzacji kredytów pod ekoelektrownie, głównie wiatraki. Duży ich portfel mają PKO BP, BOŚ czy Alior. Ale udzielały ich też DnB czy BGŻ BNP Paribas.